27 wrz 2014
Rozdział 9 Kocham Cię bałwanie! I nigdy nie przestałam! cz.2
- Tylko skąd mam wiedzieć gdzie mieszka?
- Tomas wie. Zadzwonię do niego - powiedziała Emilly
- Dobrze. A tak zmieniając temat to co z Lu ?
- Została jeszcze w Paryżu bo musi dać kilka wywiadów.
- Aha. A kiedy wraca?
- Za tydzień.
- A.
- Niom
- Ile jeszcze będziemy lecieć? - Spytałam
- Dwadzieścia minut
- Aha. Zadzwonisz teraz do Tomasa?
- Jasne !
- Dzięki
- Nie ma za co - powiedziała i wykręciła numer do Tomasa. Zaczęła z nim rozmawiać i zapisała coś na kartce. Po chwili się rozłączyła.
-I co?
- Adres to Wall Streat 187
- Przecież to obok mnie!
- To prawda !
- I co teraz? On wie?
- Nie nic nie wie . przecież nie odbiera od Tomasa
- To dobrze! - Odetchnęłam z ulgą. Chwilę później byłyśmy na lotnisku. Na szczęście nie było tam żadnego mojego fana. Szybko wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy pod dom Leona .Wyszłam z samochodu mówiąc Emily, żeby poszła do mnie do domu.Poprawiłam włosy i zapukałam do drzwi .Otworzył mi On we własnej osobie. Wyglądał jakby to w ogóle nie był On. Miał na sobie czarne rurki, białą koszulkę i do tego czarną skórzaną kurtkę. Włosy miał postawione na żel. Na rękach miał czarne rękawiczki bez palców.
- Cześć mogę wejść ? - zapytałam
- Co ty tu robisz? - Spytał
- Stoję
- Nie wątpię.
- To wpuścisz mnie?
- Po co?
- Bo chcę sobie z tobą wyjaśnić wszystko ostatecznie
- Jak masz zamiar krzyczeć to sorry ,ale nie chcę z tobą gadać. Wejdź! - Uchylił drzwi i poszedł do salonu. Nawet nie czekał aż wejdę Ja nie pewnie weszłam i zamknęłam drzwi za sobą Ale tu śmierdzi! Samymi fajkami i piwskiem! Poszłam do salonu i przeraziłam się . Wszędzie walały się papierosy i puste butelki po piwie . Usiadłam na kanapie i czekałam , aż wielmożny pan przyjdzie z kuchni Po chwili przyszedł z piwem.
- Leon jeżeli mamy rozmawiać to odstaw to piwo - powiedziałam spokojnie
- Dobra - burknął i rzucił piwem za siebie. Całe się rozlało.
- Usiądź koło mnie.
- A mogę nie? - Spytał
- Jeżeli chcesz stać to proszę bardzo
- Dziękuję za pozwolenie
- No dobrze więc chcę wiedzieć kilka rzeczy
- Jakie? - Oparł się o framugę drzwi .Ja wstałam i stanęłam obok niego
- Czy to co mi dzisiaj powiedziałeś przez telefon to prawda? - spytałam patrząc mu prosto w oczy -Tak - powiedział patrząc za mną
- Leon patrz mi w oczy - dotknęłam jego twarzy dłonią i skierowałam ją na mnie
- Niie. A teraz proszę cię wyjdź. - Powiedział ściągając moje dłonie z jego twarzy
- Czemu nie chcesz mi powiedzieć w twarz co do mnie czujesz ?
- Bo nie chcę!
- Leon co Ci szkodzi powiedzieć mi w twarz : Nie kocham Cię ?
- Dużo mi szkodzi!
- Na przykład ?
- To że...
- Że ?
- Że...yy A co ja ci się będę tłumaczył!
- Leon proszę powiedz co do mnie czujesz nie chcę ,żyć w nie pewności - nadal mówiłam spokojnie
- No to chyba jednak będziesz musiała! - Mówił to nie patrząc mi w oczy
- Leon czemu nie patrzysz mi w oczy ?
- Nie mam chęci
- Proszę powiedz mi co do mnie czujesz patrząc mi w oczy i sobie pójdę i już nigdy mnie nie zobaczysz.
- Nigdy? - Spytał dla pewności
- Nigdy tylko musisz mi powiedzieć całą prawdę prosto w oczy - Powiedziałam pewnie , chodź w głębi duszy bałam się jego odpowiedzi
- Dobrze. - Spojrzał mi w oczy. - Cholernie ale to cholernie cię kocham! Zatkało mnie . Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi
- Możesz już wyjść ? - Spytał
- Ale...- Dotknęłam jego policzka
- Nie.. - Ściągnął moją rękę - Powiedziałaś, że jeśli powiem ci prawdę to odejdziesz na zawsze.
- Bo spodziewałam się ,że powiesz : Nie kocham Cię . Chciałem cię tylko przelecieć !
- Ale powiedziałem coś innego! A teraz proszę cię wyjdź.
- Leon , dlaczego ?
- Wyjdź!
- Nie mam zamiaru ! - krzyknęłam
- To ja wejdę! -Ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam namiętnie On się wyrwał i wyszedł. Tak po prostu. Pobiegłam za nim
- Leon! Stój! Krzyczałam. On mnie nie słuchał. Biegłam za nim dalej , aż w końcu złapałam go za rękę
- Stój! Gdzie idziesz?!
- Przed siebie - warknął. Wyrwał rękę i poszedł. Biegła dalej , aż zagrodziłam mu drogę
- Czemu mi to robisz ?! - krzyknęłam trzymając go za ramiona
- Co?! Co ci robię?!
- Mówisz ,że mnie kochasz , a potem uciekasz
- Nie! To ty powiedziałaś, że znikniesz z mojego życia!
- Dlaczego chcesz ,żebym to zrobiła ?!
- Bo to obiecałaś!
- Ale dlaczego tego chcesz?!
- Bo nie chcę mieć z tobą nic wspólnego!
- Dlaczego ?
- Bo nie chcę ranić ani ciebie ani mnie ani nikogo w okół.
- Ale przecież nie będąc ze mną to ja będę cierpieć , ty będziesz cierpieć a w efekcie też inni zrozum Leon ja Cię kocham jak nikogo innego !
- Nie! Violetta nie!
- Dlaczego Leon dlaczego!
- Bo tak! Cześć! - Odszedł
- Nie Leon , tak nie będzie!- krzyknęłam i go złapałam
- Czego ty znów chcesz?!
- Żebyś się opamiętał! I wreszcie mnie przytulił i powiedział ; Kocham Cię ,ale nie ty musisz zawsze mieć jakąś wymówkę!
Podszedł do mnie i mnie przytulił. Po czym powiedział: - Kocham cię... Żegnaj na zawsze.. - Pobiegł przed siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie kochani! Mamy nadzieję, że rozdział się Wam podobał. Dziękujemy także, a ponad 20000 wyświetleń, jesteście kochani <333 Czekamy na Wasze opinie.
Cannella i Komarek
30 sie 2014
Puk puk, czy ktoś tu jest ?
Kochani ! Wreszcie nadszedł dzień w, którym razem z Anią postanowiłyśmy wrócić ! Mamy nadzieję, że się cieszycie : D Swoją drogą ile was tu jeszcze jest? Napiszcie coś w komentarzu, na znak, żę jeszcze o nas pamiętacie, a rozdział już niedługo :*
Ps Szablon też niedługo zostanie zmieniony :*
14 maj 2014
Lubię spać na kołdrze czyli notka informacyjna
Kochani nasi czytelnicy ! Jak wiecie (lub nie) Ani mojej najukochańszej nie będzie do końca maja lub dłużej. Więc do póki Ania nie wróci rozdział się nie pojawi ponieważ , ja muszę wreszcie zająć się swoim blogiem który swoją drogą bardzo zaniedbałam . Tak więc druga część rozdziału 9 pojawi się pewnie w czerwcu . Do tego czasu blog jest tak jakby zawieszony .
Tak więc do czerwca miśki :*
Cannella
21 mar 2014
Rozdział 9 Kocham Cię bałwanie! I nigdy nie przestałam! cz1
Dwa dni później:
* Violetta *
Wstałam dziś bardzo wcześnie. Ponieważ mam dzisiaj wywiad . Szczerze nie chce mi się na niego iść ale to moja praca i nie mogę jej zaniedbywać. Zrzuciłam z siebie kołdrę i stanęłam na równe nogi. Podeszłam do szafy i wybrałam ten strój , poszłam do łazienki . Po dwóch godzinach byłam gotowa . Zeszłam na dół , aby zrobić sobie śniadanie. Zjadłam musli z jogurtem i do tego kawę. Po śniadaniu zadzwoniła do mnie Emilly.
- Halo? - Zaczęłam
- Hej Violu! Za dziesięć minut u ciebie będę! - Oznajmiała
- Ok! Czekam! - Powiedziałam i się rozłączyłam. Sprawdziłam jeszcze twittera i spakowałam torebkę. Wzięłam płaszcz i wyszłam przed hotel. Po chwili podjechała Emilly.
- Cześć Violu. Mamy pół godziny na dotarcie więc musimy się spieszyć! - Powiedziała. Ja w tym czasie weszłam do auta.
- Ok! - Powiedziałam, a ona ruszyła samochodem.
Po dwudziestu minutach byliśmy pod studiem Hellen. Weszliśmy do środka. Bardzo miło nas przywitali. Zaprowadzili nas do sali numer 206C tam odbędzie się właśnie mój wywiad. Przywitałam się z Hellen , która już na mnie czekała. Makijażyści jeszcze lekko poprawili mi makijaż, a Emilly dała kilka wskazówek co mówić, ja natomiast rozśpiewywałam głos . Po dziesięciu minutach wywiad się rozpoczął .
- Witam wszystkich w Hellen Show! Moim dzisiejszym gościem jest międzynarodowa modelka Violetta Castillo!
- Cześć wszystkim! - Pomachałam do kamery.
- No dobrze Violetto opowiedz jak mijają Ci dni w Paryżu?
- Wyśmienicie!! Myślałam, że będę czuła się tu nieswojo, ale się pomyliłam. Paryż jest wyjątkowy! Nigdy nie widziałam tak wspaniałego miasta! - Odpowiedziałam uradowana.
- A powiedz jak układa Ci się twoje życie prywatne?
- Wiesz Hellen. O moim życiu prywatnym wolała bym nie mówić.
- Dobrze , a jak Ci się układa z Leonem? - I co ja mam powiedzieć?? Bałam się tego pytania. Skłamać czy powiedzieć prawdę?? Spojrzałam przerażona na Emilly. Ona pokazała ręką, żebym kontynuowała.
- Jesteśmy razem szczęśliwi . Cieszę się ,że mam takiego wspaniałego chłopaka. - Skłamałam.
- Cieszę się waszym szczęściem. - Powiedziała Hellen.
- No dobrze , a powiedz kiedy wystąpisz na jakimś pokazie?
- Wiesz to nie jest jeszcze pewne ale prawdopodobnie za dwa tygodnie.
- Aha , a jakiego projektanta ?
- Channel.
- Rozumiem . A czy planujesz zostać także piosenkarką ?
- Na razie nie planuje. Ale wszystko może się zdarzyć.
- A opowiedz nam jak to jest być międzynarodową modelką?
- To jest wspaniałe! Możesz reklamować wszystko. Te piękne stroje, biżuterie.. Normalnie wszystko! A najlepsi są moi fani! Czuję się jakbym była jakąś królową świata! - Zaśmiałam się - ale czasem jest to wkurzające. Jeśli masz jakieś plany z przyjaciółmi to musisz je odwoływać bo akurat wtedy potrzebują cię do zdjęć. A czasem masz wywiady i się z nimi po prostu spotkać nie możesz. Ale nie zamieniła bym tego z nikim innym.
- Rozumiem , a czy Leon podziela twoją pasję do śpiewu?
- Tak! Nawet mówił, żebym zrezygnowała z mody i zajęła się śpiewaniem. - I znów skłamałam.
- A co robisz w wolnym czasie ?
- Najczęściej spędzam czas z przyjaciółmi. Zawsze wpadniemy na coś zwariowanego. Razem z nimi również śpiewam.
- A masz wrogów ?
- Czy mam wrogów? Chyba każdy ma chodź jednego wroga ale sam czasami o tym nie wiem. I oto ja jestem tą osobą.
- Aha . A czy zdarza Ci się pokłócić z jakimiś modelkami za kulisami wybiegu ?
- Tak. I to właściwie o jakieś błahostki.
- A czy masz jakąś przyjaciółkę z tej branży ?
- Niestety ale żadna z moich przyjaciółek nie zajmuję się tym samym co ja.
- Rozumiem . A czy kiedyś odmówiłaś jakiemuś projektantowi sesji ?
- Jeszcze nigdy takiej sytuacji nie było i raczej nie będzie.
- Jakbyś dostała propozycję bycia modelką Victoria's Secret zgodziłabyś się ?
- Tak. Pewnie bym się zgodziła.
- Z tego co wiem twoja przyjaciółka Camilla jest piosenkarką czy w przyszłości chciałabyś odnieść taki sukces jak ona ?
- Oczywiście, że tak! To jest moje drugie marzenie.
- A pierwsze ?
- Stworzyć szczęśliwą rodzinę.
- Chłopak już jest , teraz tylko ślub i dzieci - zaśmiała się Hellen
- Tak! Teraz tylko czekać na ślub! - Zaśmiałam się.
- No dobrze , a teraz niespodzianka dla widzów . Violetta zaśpiewa nam dwie nowe piosenki ! - kryzknęła radośnie.
- Ale tuż po reklamie! - Krzyknęłyśmy.
Zaczęła się reklama. Odetchnęłam z ulgą.
- Do roboty ludzie mamy pięć minut!! - Krzyknął jakiś facet ustawiając mikrofon na scenie.
- Violu świetnie Ci idzie - powiedziała Emilly podchodząc do mnie.
- Dzięki, wiesz nie wiedziałam co powiedzieć o tym z Leonem - Powiedziałam cicho.
- Ale świetnie wybrnęłaś z tego.
- Tak.
- Wchodzimy za dwie minuty - ktoś krzyknął , a do mnie podbiegli makijażyści. Zaczęły poprawiać mi makijaż.
- Wchodzimy z dwadzieścia sekund!Kiedy skończyli swoja pracę znów weszłyśmy na scenę.
- Wchodzimy za 3...2...1...
- Witamy po przerwie ! A teraz Violetta Castillo zaśpiewa swoje dwie nowe piosenki napisane specjalnie dla Hellen Show ! - zapowiedziała mnie Hellen. Kamera skierowała się na mnie. Światła zgasły. Melodia zaczęła lecieć. Wszystko inne ucichło. Na początek zaśpiewałam Te Creo. Następnie Cómo Quieres.
- I tym wspaniałym występem kończymy nasz wywiad.
- Cięcie!
- Ufff - odetchnęłam.
Przybiegła do mnie Emilly.
- Violu byłaś świetna !
- Violetto dziękuję za świetny wywiad - powiedziała Hellen
- Nie to ja dziękuję.
- Mam jedno pytanie.
- Tak? - Spytałam.
- Czy między tobą , a Leonem nic się nie zmieniło bo miałaś dziwną minę jak cię o niego zapytałam.
- Przepraszam Hellen , ale się śpieszymy - uratowała mnie Emilly.
- No dobrze. - Powiedziała Hellen i poszła, a ja zwróciłam się do Emilly.
- Dziękuję!
- Nie ma za co. Violetta musimy się spieszyć. Za godzinę mamy samolot!
- Jestem gotowa , a moje ubrania ?
- Dawno w samolocie!
- Jak ty to zrobiłaś ?
- Ma się te swoje sposoby. - Zaśmiała się
- No dobra chodźmy - Wyszliśmy ze studia. Skierowaliśmy się do samochodu. Usiadłam na miejscu pasażera, a Emilly na miejscu kierowcy. Po chwili byliśmy w drodze na lotnisko. Kiedy byłyśmy już na lotnisku zobaczyłam tysiące fanów - Skąd oni się tu wzięli ? - pomyślałam. Przecież nikt o moim wyjeździe nic nie wiedział.
- Emilly co robią tu moi fani ?
- Sama nie wiem - Odpowiedziała również zdziwiona jak ja.
- To co robimy ?
- Idziemy. Musimy zdążyć. - Powiedziała i pociągnęła mnie w stronę odprawy. Po 10 minutach siedziałyśmy już w moim samolocie. Odetchnęłam z ulgą.
- A Emilly Tomas rozmawiał z Leonem ?
- Nie. Leon nie odbiera.
- A ode mnie odebrał za każdym razem jak do niego dzwoniłam.
- Naprawdę? - Spytała zdziwiona - ode mnie i od Tomasa nie odbiera.
- Tak na prawdę . Zadzwonię do niego teraz i zobaczę czy odbierze - powiedziałam i wyciągnęłam telefon.
- Dobra, dzwoń! - Wybrałam jego numer i zadzwoniłam.
Po dwóch sygnałach odebrał .
- Halo ? - zaczęłam.
- Ta za halo to w mordę walą. - Powiedział.
- Czy to znaczy ,że chcesz mnie uderzyć ?
- Nie bije bab.
- Serio ? Bo słyszałam ,że przedwczoraj prawie uderzyłeś Annabeth.
- Ta, Ona to se zmyśla bajeczki. - Zaśmiał się.
- A słyszałam ,że rzucasz karierę.
- To dobrze słyszałaś.
- A dlaczego ?
- Bo mi się już nie chcę robić?! - Spytał sarkastycznie.
- Leon co się z tobą dzieje?
- Nic - Odpowiedział bez zastanowienia.
- Nic ?! Leon przecież ty nigdy nie chciałeś rzucić kariery kochałeś ją . Co Ci odwala do jasnej cholery ?!- Krzyczałam.
- Ty mi odwalasz rozumiesz?! Ty się wpieprzyłaś w moje życie! A potem osadzałaś mnie o zdradę jak sama się puszczałaś!! - Krzyknął.
- Leon ja Cię nie zdradziłam zrozum to ! Kocham Cię bałwanie ! I nigdy nie przestałam !
- Ale ja przestałem!! A poza tym i tak ci nie wierzę!! Ty mi nie wierzyłaś to ja tobie również!!
- Leon ja Cię nie zdradziłam ! Myślisz ,że gdybym to zrobiła to leciałabym najwcześniejszym samolotem jaki jest do Nowego Yorku !? Co ?! - Krzyczałam , a po moim policzku spływały łzy.
- Nie obchodzi mnie to!!
- To dlaczego jeszcze dwa dni temu jak do ciebie przyszłam bo chciałeś się spotkać to mnie przepraszałeś i mówiłeś, że mnie kochasz ?
- Wtedy byłem głupi.
- Leon proszę Cię wiem ,że ty nie mówisz tego poważnie . Wiem jesteś zły ,że ci nie uwierzyłam , ale proszę cię ....
- Ja Ciebie też prosiłem! A co zyskałem?!... Nic! ...Więc ty też nic nie zyskasz!
- Leon wiem popełniłam wielki błąd nie wierząc Ci , ale nie przekreślaj nas !
- Ty już to dawno zrobiłaś.
- Leon rozumiem ,że chcesz ,żebym zniknęła z twojego życia ?! - Wybuchłam płaczem.
- Tak i to raz na zawsze!! - Krzyknął.
- Jesteś pewien ?
- Tak w stu procentach! - Rzuciłam telefonem i dalej płakałam.
- Violu! - Przytuliła mnie Emilly.
- Emilly dlaczego ja ?!
- Ciiii nie płacz. On tego nie mówił specjalnie. Był pewnie pod wpływem alkoholu.
- Nie ! On czuje już do mnie tylko nienawiść !
- Violu to nieprawda! On cię kocha!
- Emilly on wczoraj mi to samo powiedział ! Że mnie nie kocha i że chciał tylko zaliczyć.
- Violu to tylko z emocji. - Próbowała go usprawiedliwić.
- Nie usprawiedliwiaj go ! To zwykły cham który chce tylko zaliczyć każdą dziewczynę !
- On taki nie jest!
- A ja nie jestem modelką ! Emilly on jest jedynie dupkiem !
- Jak chcesz. Ja już nic nie mówię.
- Emilly dlaczego ja się w nim zakochałam ?
- Nie pytaj mnie tylko twojego serca.
- Ale ono mówi mi ,że go kocham jak nikogo innego ! A rozum mówi że to dupek.
- Ja bym słuchała serca. - Powiedziała.
- Ja też słuchałam do póki nie usłyszałam tego co dzisiaj powiedział !
- Ale on zrobił to z emocji!!
- Jak wylądujemy to pojadę do niego i porozmawiam z nim na spokojnie . Jeżeli powie mi to samo co przed chwilą to będę miała pewność ,że chciał mnie przelecieć.
- Tak to dobry pomysł! Tylko, żeby patrzył ci w oczy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani oto pierwsza część rozdziału 9 . Mamy nadzieję ,że się wam podobał :*Chcemy także przeprosić ,że tak długo nic nie dodawałyśmy . Dziękujemy za tyle komentarzy i za PONAD 10000 wyświetleń . Jesteśmy bardzo szczęśliwe że mamy was :* Czekamy na wasze opinie
Cann (J.V)i Komarek :*
* Violetta *
Wstałam dziś bardzo wcześnie. Ponieważ mam dzisiaj wywiad . Szczerze nie chce mi się na niego iść ale to moja praca i nie mogę jej zaniedbywać. Zrzuciłam z siebie kołdrę i stanęłam na równe nogi. Podeszłam do szafy i wybrałam ten strój , poszłam do łazienki . Po dwóch godzinach byłam gotowa . Zeszłam na dół , aby zrobić sobie śniadanie. Zjadłam musli z jogurtem i do tego kawę. Po śniadaniu zadzwoniła do mnie Emilly.
- Halo? - Zaczęłam
- Hej Violu! Za dziesięć minut u ciebie będę! - Oznajmiała
- Ok! Czekam! - Powiedziałam i się rozłączyłam. Sprawdziłam jeszcze twittera i spakowałam torebkę. Wzięłam płaszcz i wyszłam przed hotel. Po chwili podjechała Emilly.
- Cześć Violu. Mamy pół godziny na dotarcie więc musimy się spieszyć! - Powiedziała. Ja w tym czasie weszłam do auta.
- Ok! - Powiedziałam, a ona ruszyła samochodem.
Po dwudziestu minutach byliśmy pod studiem Hellen. Weszliśmy do środka. Bardzo miło nas przywitali. Zaprowadzili nas do sali numer 206C tam odbędzie się właśnie mój wywiad. Przywitałam się z Hellen , która już na mnie czekała. Makijażyści jeszcze lekko poprawili mi makijaż, a Emilly dała kilka wskazówek co mówić, ja natomiast rozśpiewywałam głos . Po dziesięciu minutach wywiad się rozpoczął .
- Witam wszystkich w Hellen Show! Moim dzisiejszym gościem jest międzynarodowa modelka Violetta Castillo!
- Cześć wszystkim! - Pomachałam do kamery.
- No dobrze Violetto opowiedz jak mijają Ci dni w Paryżu?
- Wyśmienicie!! Myślałam, że będę czuła się tu nieswojo, ale się pomyliłam. Paryż jest wyjątkowy! Nigdy nie widziałam tak wspaniałego miasta! - Odpowiedziałam uradowana.
- A powiedz jak układa Ci się twoje życie prywatne?
- Wiesz Hellen. O moim życiu prywatnym wolała bym nie mówić.
- Dobrze , a jak Ci się układa z Leonem? - I co ja mam powiedzieć?? Bałam się tego pytania. Skłamać czy powiedzieć prawdę?? Spojrzałam przerażona na Emilly. Ona pokazała ręką, żebym kontynuowała.
- Jesteśmy razem szczęśliwi . Cieszę się ,że mam takiego wspaniałego chłopaka. - Skłamałam.
- Cieszę się waszym szczęściem. - Powiedziała Hellen.
- No dobrze , a powiedz kiedy wystąpisz na jakimś pokazie?
- Wiesz to nie jest jeszcze pewne ale prawdopodobnie za dwa tygodnie.
- Aha , a jakiego projektanta ?
- Channel.
- Rozumiem . A czy planujesz zostać także piosenkarką ?
- Na razie nie planuje. Ale wszystko może się zdarzyć.
- A opowiedz nam jak to jest być międzynarodową modelką?
- To jest wspaniałe! Możesz reklamować wszystko. Te piękne stroje, biżuterie.. Normalnie wszystko! A najlepsi są moi fani! Czuję się jakbym była jakąś królową świata! - Zaśmiałam się - ale czasem jest to wkurzające. Jeśli masz jakieś plany z przyjaciółmi to musisz je odwoływać bo akurat wtedy potrzebują cię do zdjęć. A czasem masz wywiady i się z nimi po prostu spotkać nie możesz. Ale nie zamieniła bym tego z nikim innym.
- Rozumiem , a czy Leon podziela twoją pasję do śpiewu?
- Tak! Nawet mówił, żebym zrezygnowała z mody i zajęła się śpiewaniem. - I znów skłamałam.
- A co robisz w wolnym czasie ?
- Najczęściej spędzam czas z przyjaciółmi. Zawsze wpadniemy na coś zwariowanego. Razem z nimi również śpiewam.
- A masz wrogów ?
- Czy mam wrogów? Chyba każdy ma chodź jednego wroga ale sam czasami o tym nie wiem. I oto ja jestem tą osobą.
- Aha . A czy zdarza Ci się pokłócić z jakimiś modelkami za kulisami wybiegu ?
- Tak. I to właściwie o jakieś błahostki.
- A czy masz jakąś przyjaciółkę z tej branży ?
- Niestety ale żadna z moich przyjaciółek nie zajmuję się tym samym co ja.
- Rozumiem . A czy kiedyś odmówiłaś jakiemuś projektantowi sesji ?
- Jeszcze nigdy takiej sytuacji nie było i raczej nie będzie.
- Jakbyś dostała propozycję bycia modelką Victoria's Secret zgodziłabyś się ?
- Tak. Pewnie bym się zgodziła.
- Z tego co wiem twoja przyjaciółka Camilla jest piosenkarką czy w przyszłości chciałabyś odnieść taki sukces jak ona ?
- Oczywiście, że tak! To jest moje drugie marzenie.
- A pierwsze ?
- Stworzyć szczęśliwą rodzinę.
- Chłopak już jest , teraz tylko ślub i dzieci - zaśmiała się Hellen
- Tak! Teraz tylko czekać na ślub! - Zaśmiałam się.
- No dobrze , a teraz niespodzianka dla widzów . Violetta zaśpiewa nam dwie nowe piosenki ! - kryzknęła radośnie.
- Ale tuż po reklamie! - Krzyknęłyśmy.
Zaczęła się reklama. Odetchnęłam z ulgą.
- Do roboty ludzie mamy pięć minut!! - Krzyknął jakiś facet ustawiając mikrofon na scenie.
- Violu świetnie Ci idzie - powiedziała Emilly podchodząc do mnie.
- Dzięki, wiesz nie wiedziałam co powiedzieć o tym z Leonem - Powiedziałam cicho.
- Ale świetnie wybrnęłaś z tego.
- Tak.
- Wchodzimy za dwie minuty - ktoś krzyknął , a do mnie podbiegli makijażyści. Zaczęły poprawiać mi makijaż.
- Wchodzimy z dwadzieścia sekund!Kiedy skończyli swoja pracę znów weszłyśmy na scenę.
- Wchodzimy za 3...2...1...
- Witamy po przerwie ! A teraz Violetta Castillo zaśpiewa swoje dwie nowe piosenki napisane specjalnie dla Hellen Show ! - zapowiedziała mnie Hellen. Kamera skierowała się na mnie. Światła zgasły. Melodia zaczęła lecieć. Wszystko inne ucichło. Na początek zaśpiewałam Te Creo. Następnie Cómo Quieres.
- I tym wspaniałym występem kończymy nasz wywiad.
- Cięcie!
- Ufff - odetchnęłam.
Przybiegła do mnie Emilly.
- Violu byłaś świetna !
- Violetto dziękuję za świetny wywiad - powiedziała Hellen
- Nie to ja dziękuję.
- Mam jedno pytanie.
- Tak? - Spytałam.
- Czy między tobą , a Leonem nic się nie zmieniło bo miałaś dziwną minę jak cię o niego zapytałam.
- Przepraszam Hellen , ale się śpieszymy - uratowała mnie Emilly.
- No dobrze. - Powiedziała Hellen i poszła, a ja zwróciłam się do Emilly.
- Dziękuję!
- Nie ma za co. Violetta musimy się spieszyć. Za godzinę mamy samolot!
- Jestem gotowa , a moje ubrania ?
- Dawno w samolocie!
- Jak ty to zrobiłaś ?
- Ma się te swoje sposoby. - Zaśmiała się
- No dobra chodźmy - Wyszliśmy ze studia. Skierowaliśmy się do samochodu. Usiadłam na miejscu pasażera, a Emilly na miejscu kierowcy. Po chwili byliśmy w drodze na lotnisko. Kiedy byłyśmy już na lotnisku zobaczyłam tysiące fanów - Skąd oni się tu wzięli ? - pomyślałam. Przecież nikt o moim wyjeździe nic nie wiedział.
- Emilly co robią tu moi fani ?
- Sama nie wiem - Odpowiedziała również zdziwiona jak ja.
- To co robimy ?
- Idziemy. Musimy zdążyć. - Powiedziała i pociągnęła mnie w stronę odprawy. Po 10 minutach siedziałyśmy już w moim samolocie. Odetchnęłam z ulgą.
- A Emilly Tomas rozmawiał z Leonem ?
- Nie. Leon nie odbiera.
- A ode mnie odebrał za każdym razem jak do niego dzwoniłam.
- Naprawdę? - Spytała zdziwiona - ode mnie i od Tomasa nie odbiera.
- Tak na prawdę . Zadzwonię do niego teraz i zobaczę czy odbierze - powiedziałam i wyciągnęłam telefon.
- Dobra, dzwoń! - Wybrałam jego numer i zadzwoniłam.
Po dwóch sygnałach odebrał .
- Halo ? - zaczęłam.
- Ta za halo to w mordę walą. - Powiedział.
- Czy to znaczy ,że chcesz mnie uderzyć ?
- Nie bije bab.
- Serio ? Bo słyszałam ,że przedwczoraj prawie uderzyłeś Annabeth.
- Ta, Ona to se zmyśla bajeczki. - Zaśmiał się.
- A słyszałam ,że rzucasz karierę.
- To dobrze słyszałaś.
- A dlaczego ?
- Bo mi się już nie chcę robić?! - Spytał sarkastycznie.
- Leon co się z tobą dzieje?
- Nic - Odpowiedział bez zastanowienia.
- Nic ?! Leon przecież ty nigdy nie chciałeś rzucić kariery kochałeś ją . Co Ci odwala do jasnej cholery ?!- Krzyczałam.
- Ty mi odwalasz rozumiesz?! Ty się wpieprzyłaś w moje życie! A potem osadzałaś mnie o zdradę jak sama się puszczałaś!! - Krzyknął.
- Leon ja Cię nie zdradziłam zrozum to ! Kocham Cię bałwanie ! I nigdy nie przestałam !
- Ale ja przestałem!! A poza tym i tak ci nie wierzę!! Ty mi nie wierzyłaś to ja tobie również!!
- Leon ja Cię nie zdradziłam ! Myślisz ,że gdybym to zrobiła to leciałabym najwcześniejszym samolotem jaki jest do Nowego Yorku !? Co ?! - Krzyczałam , a po moim policzku spływały łzy.
- Nie obchodzi mnie to!!
- To dlaczego jeszcze dwa dni temu jak do ciebie przyszłam bo chciałeś się spotkać to mnie przepraszałeś i mówiłeś, że mnie kochasz ?
- Wtedy byłem głupi.
- Leon proszę Cię wiem ,że ty nie mówisz tego poważnie . Wiem jesteś zły ,że ci nie uwierzyłam , ale proszę cię ....
- Ja Ciebie też prosiłem! A co zyskałem?!... Nic! ...Więc ty też nic nie zyskasz!
- Leon wiem popełniłam wielki błąd nie wierząc Ci , ale nie przekreślaj nas !
- Ty już to dawno zrobiłaś.
- Leon rozumiem ,że chcesz ,żebym zniknęła z twojego życia ?! - Wybuchłam płaczem.
- Tak i to raz na zawsze!! - Krzyknął.
- Jesteś pewien ?
- Tak w stu procentach! - Rzuciłam telefonem i dalej płakałam.
- Violu! - Przytuliła mnie Emilly.
- Emilly dlaczego ja ?!
- Ciiii nie płacz. On tego nie mówił specjalnie. Był pewnie pod wpływem alkoholu.
- Nie ! On czuje już do mnie tylko nienawiść !
- Violu to nieprawda! On cię kocha!
- Emilly on wczoraj mi to samo powiedział ! Że mnie nie kocha i że chciał tylko zaliczyć.
- Violu to tylko z emocji. - Próbowała go usprawiedliwić.
- Nie usprawiedliwiaj go ! To zwykły cham który chce tylko zaliczyć każdą dziewczynę !
- On taki nie jest!
- A ja nie jestem modelką ! Emilly on jest jedynie dupkiem !
- Jak chcesz. Ja już nic nie mówię.
- Emilly dlaczego ja się w nim zakochałam ?
- Nie pytaj mnie tylko twojego serca.
- Ale ono mówi mi ,że go kocham jak nikogo innego ! A rozum mówi że to dupek.
- Ja bym słuchała serca. - Powiedziała.
- Ja też słuchałam do póki nie usłyszałam tego co dzisiaj powiedział !
- Ale on zrobił to z emocji!!
- Jak wylądujemy to pojadę do niego i porozmawiam z nim na spokojnie . Jeżeli powie mi to samo co przed chwilą to będę miała pewność ,że chciał mnie przelecieć.
- Tak to dobry pomysł! Tylko, żeby patrzył ci w oczy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani oto pierwsza część rozdziału 9 . Mamy nadzieję ,że się wam podobał :*Chcemy także przeprosić ,że tak długo nic nie dodawałyśmy . Dziękujemy za tyle komentarzy i za PONAD 10000 wyświetleń . Jesteśmy bardzo szczęśliwe że mamy was :* Czekamy na wasze opinie
Cann (J.V)i Komarek :*
8 mar 2014
Miejsce 1 Iza Blanco One Shot Leonetta ,,Tylko mnie kochaj"
*Violetta*
Na początku opowiem coś o sobie. Nazywam się Violetta, mam 26 lat i mam 7 letnią córeczkę Nicol. Aktualnie mieszkam z nią w Madrycie. Mam wspaniałą przyjaciółkę Fran która ze względu na mnie także przeprowadziła się do Madrytu. Cieszę się, że przy mnie jest. Zawsze umie mnie pocieszyć. Jest dla mnie jak siostra. Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czyje to dziecko? Niestety, a może stety jest to dziecko Leona.
*8 lat wcześniej*
Kiedy zrobiłam TO z Leonem byłam szczęśliwa, ale później niestety było coraz bardziej pod górkę. Kilka dni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Na początku nie byłam z tego faktu zadowolona, ale później wręcz przeciwnie skakałam z radości. Bardzo się wtedy cieszyłam, że za 9 miesięcy przyjdzie na świat dziecko moje i Leona. Myślałam już, że nic nie może mi zepsuć dnia, ale się myliłam. Gdy siedziałam na kanapie ciesząc się, że jestem w ciąży zadzwonił dzwonek (Jakby co Violetta mieszka sama). Powolnym krokiem podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Za drzwiami stała ta szmata Stephie. Nienawidzę jej. Ciągle próbuje zniszczyć związek mój i Leona.
- Po co tu przyszłaś? - spytałam groźnym tonem
- Spokojnie przyszłam tylko na chwilę
- Gadaj szybko!
- Przekaż tylko Leonkowi to zdjęcie - powiedziała i wyjęła z torebki zdjęcie USG. Podała mi je i uśmiechnęła się szyderczo.
- Weź je sobie i je osobiście przekaż - podarłam te zdjęcie USG i rzuciłam nim w nią. Trzasnęłam drzwiami i się rozpłakałam. Jak on mógł mi to zrobić? Rozpłakałam się jeszcze bardziej i pobiegłam na gorę się spakować. Nie mogłam znieść myśli, ze Leon mnie zdradził. W międzyczasie zadzwoniłam do Fran. Powiedziałam jej, że wyprowadzam się do Madrytu i żeby się o mnie nie martwiła. Po jakimś czasie Fran była u mnie ze spakowaną walizką. Byłam jej wdzięczna , że tyle dla mnie robi. Opowiedziałam jej o wszystkim co się stało. Powiedziałam jej także o tym, że jestem w ciąży. Fran mnie wspierała i mówiła, że wszystko będzie dobrze. Według mnie to są tylko puste słowa. Nic nie będzie dobrze. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to było usunięcie ciąży. Ale po jakimś czasie zdecydowałam, że jednak nie usunę ciąży. W końcu to co jest we mnie to też człowiek. Zamówiłyśmy 2 bilety do Madrytu i już następnego dnia poleciałyśmy tam.
*Teraźniejszość*
Dzisiejszego dnia wracam z Nicol do Buenos Aires. Przez te kilka lat dużo się zmieniło. Nicol jest już dosyć duża. Ma bardzo piękny głos i jest podobna do Leona. Często muszę ją okłamywać. Nicol wie tylko, że jej tata ma na imię Leon. Nic więcej. Kiedy się pyta czemu nie ma przy nas Leona, nigdy nie wiem co jej odpowiedzieć. Moja najczęstsza odpowiedź to ,, Tata musiał wyjechać na jakiś czas". Przykro mi, że ją okłamuję i, że musi wychowywać się bez ojca.
Jestem już z moją córeczką w moim starym domu. Zdecydowałam, że lepiej żeby Nicol poznała swojego ojca. Dowiedziałam się, że pracuje on w jego własnej firmie. Postanowiłam, że postaram się tam o pracę. Pomyślałam, że oboje się poznają podstępem. Opowiedziałam o wszystkim Nicol. Ona po krótkim namyśle się zgodziła. Odprowadziłam ją pod drzwi Verdasa, dałam jej do rączek karteczkę i schowałam się niedaleko tak by wszystko słyszeć. Skąd wiedziałam gdzie mieszka?? Fran wyciągnęłam adres od Fede - najlepszego przyjaciela Leona.
*Leon*
Siedziałem sobie na kanapie oglądając telewizję, gdy nagle zadzwonił dzwonek. Kiedy otworzyłem drzwi moim oczom ukazała się mala dziewczynka która miała około 6 lat. Miała ona długie, brązowe włosy i piękne zielone oczy. Ubrana była w piękną zieloną sukienkę i czapkę z daszkiem. Jednym słowem wyglądała ślicznie, ale kogoś mi przypominała. W ręce trzymała chyba jakiś list.
- Dzień dobry - powiedziała tym swoim pięknym głosikiem
- Cześć, zbierasz na komputer, rower czy złamały ci się skrzypce?
- Mam kasę
- No to o co chodzi? - spytałem zdezorientowany
- O nic ... Tylko mnie kochaj
- Mała
- No bo jesteś moim tatą - powiedziała z uśmiechem i podała mi list który dotychczas trzymała w rączce.
Przez chwilę się zawahałem, ale wpuściłem ją do środka. Usiadłem na kanapie, a ona obok mnie. Otworzyłem kopertę, a moim oczom ukazał się list. Natychmiast zacząłem go czytać.
Na początku opowiem coś o sobie. Nazywam się Violetta, mam 26 lat i mam 7 letnią córeczkę Nicol. Aktualnie mieszkam z nią w Madrycie. Mam wspaniałą przyjaciółkę Fran która ze względu na mnie także przeprowadziła się do Madrytu. Cieszę się, że przy mnie jest. Zawsze umie mnie pocieszyć. Jest dla mnie jak siostra. Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Czyje to dziecko? Niestety, a może stety jest to dziecko Leona.
*8 lat wcześniej*
Kiedy zrobiłam TO z Leonem byłam szczęśliwa, ale później niestety było coraz bardziej pod górkę. Kilka dni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Na początku nie byłam z tego faktu zadowolona, ale później wręcz przeciwnie skakałam z radości. Bardzo się wtedy cieszyłam, że za 9 miesięcy przyjdzie na świat dziecko moje i Leona. Myślałam już, że nic nie może mi zepsuć dnia, ale się myliłam. Gdy siedziałam na kanapie ciesząc się, że jestem w ciąży zadzwonił dzwonek (Jakby co Violetta mieszka sama). Powolnym krokiem podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Za drzwiami stała ta szmata Stephie. Nienawidzę jej. Ciągle próbuje zniszczyć związek mój i Leona.
- Po co tu przyszłaś? - spytałam groźnym tonem
- Spokojnie przyszłam tylko na chwilę
- Gadaj szybko!
- Przekaż tylko Leonkowi to zdjęcie - powiedziała i wyjęła z torebki zdjęcie USG. Podała mi je i uśmiechnęła się szyderczo.
- Weź je sobie i je osobiście przekaż - podarłam te zdjęcie USG i rzuciłam nim w nią. Trzasnęłam drzwiami i się rozpłakałam. Jak on mógł mi to zrobić? Rozpłakałam się jeszcze bardziej i pobiegłam na gorę się spakować. Nie mogłam znieść myśli, ze Leon mnie zdradził. W międzyczasie zadzwoniłam do Fran. Powiedziałam jej, że wyprowadzam się do Madrytu i żeby się o mnie nie martwiła. Po jakimś czasie Fran była u mnie ze spakowaną walizką. Byłam jej wdzięczna , że tyle dla mnie robi. Opowiedziałam jej o wszystkim co się stało. Powiedziałam jej także o tym, że jestem w ciąży. Fran mnie wspierała i mówiła, że wszystko będzie dobrze. Według mnie to są tylko puste słowa. Nic nie będzie dobrze. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to było usunięcie ciąży. Ale po jakimś czasie zdecydowałam, że jednak nie usunę ciąży. W końcu to co jest we mnie to też człowiek. Zamówiłyśmy 2 bilety do Madrytu i już następnego dnia poleciałyśmy tam.
*Teraźniejszość*
Dzisiejszego dnia wracam z Nicol do Buenos Aires. Przez te kilka lat dużo się zmieniło. Nicol jest już dosyć duża. Ma bardzo piękny głos i jest podobna do Leona. Często muszę ją okłamywać. Nicol wie tylko, że jej tata ma na imię Leon. Nic więcej. Kiedy się pyta czemu nie ma przy nas Leona, nigdy nie wiem co jej odpowiedzieć. Moja najczęstsza odpowiedź to ,, Tata musiał wyjechać na jakiś czas". Przykro mi, że ją okłamuję i, że musi wychowywać się bez ojca.
Jestem już z moją córeczką w moim starym domu. Zdecydowałam, że lepiej żeby Nicol poznała swojego ojca. Dowiedziałam się, że pracuje on w jego własnej firmie. Postanowiłam, że postaram się tam o pracę. Pomyślałam, że oboje się poznają podstępem. Opowiedziałam o wszystkim Nicol. Ona po krótkim namyśle się zgodziła. Odprowadziłam ją pod drzwi Verdasa, dałam jej do rączek karteczkę i schowałam się niedaleko tak by wszystko słyszeć. Skąd wiedziałam gdzie mieszka?? Fran wyciągnęłam adres od Fede - najlepszego przyjaciela Leona.
*Leon*
Siedziałem sobie na kanapie oglądając telewizję, gdy nagle zadzwonił dzwonek. Kiedy otworzyłem drzwi moim oczom ukazała się mala dziewczynka która miała około 6 lat. Miała ona długie, brązowe włosy i piękne zielone oczy. Ubrana była w piękną zieloną sukienkę i czapkę z daszkiem. Jednym słowem wyglądała ślicznie, ale kogoś mi przypominała. W ręce trzymała chyba jakiś list.
- Dzień dobry - powiedziała tym swoim pięknym głosikiem
- Cześć, zbierasz na komputer, rower czy złamały ci się skrzypce?
- Mam kasę
- No to o co chodzi? - spytałem zdezorientowany
- O nic ... Tylko mnie kochaj
- Mała
- No bo jesteś moim tatą - powiedziała z uśmiechem i podała mi list który dotychczas trzymała w rączce.
Przez chwilę się zawahałem, ale wpuściłem ją do środka. Usiadłem na kanapie, a ona obok mnie. Otworzyłem kopertę, a moim oczom ukazał się list. Natychmiast zacząłem go czytać.
Drogi Leonie!
Mam do Ciebie prośbę. Zajmij się Nicol kilka dni, a najdokładniej 5. Jest to twoja córka. Może nie wiesz kim jestem, ale ja bardzo dobrze wiem kim jesteś ty. Jest to jedyna moja prośba. Piątego dnia ( piątek ) spotkajmy się w parku o godzinie 15.00 na ulicy Jesiennej 7. Na pewno wiesz o który park mi chodzi. Mam nadzieję, że dobrze się nią zajmiesz.
Postanowiłem, że się nią zajmę najlepiej jak potrafię. W końcu to najprawdopodobniej moja córka.
Nie wiedziałem od kogo jest ten list. Muszę się nią zająć. W końcu nie odwiozę ją na policje i nie powiem, że znalazłem dziecko, bo uznają, że jestem chory psychicznie. W końcu to prawdopodobnie moja córka. Bardzo przypominała mi kogoś, ale nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Usiadłem na kanapie i zacząłem rozmowę z dziewczynką
- Jak masz na imię?
- Nicol - odpowiedziała z tym jej pięknym uśmiechem
- Śliczne imię, a jak masz na nazwisko? - spytałem także z uśmiechem
- Saramega (Ma nazwisko po mamie Violetty)
- Co to za nazwisko? Nie słyszałem jeszcze takiego nazwiska.
- Normalne jak każde inne - powiedziała dziewczynka
- To może opowiesz mi coś o sobie?
- Mam na imię Nicol, mam 8 lat i kocham śpiewać, kiedyś chciała bym zostać piosenkarką
- To dobrze się składa bo ja też kocham muzykę. Gram na gitarze i keyboardzie. Może pośpiewamy razem?
- No dobrze, a co zaśpiewamy tatusiu?
Gdy to usłyszałem zrobiło mi się cieplej na sercu. Pokochałem tą dziewczynkę. Jest naprawdę cudowna.
- A co byś chciała księżniczko zaśpiewać?
- A znasz może piosenkę En mi mundo? - spytała z tym jej cudownym uśmiechem
- No jasne, że znam chodźmy.
Wziąłem dziewczynkę za rączkę i podeszliśmy do gitary. Zacząłem grać a Nicol śpiewać. Jej głos jest cudowny. Mógłbym jej słuchać godzinami. Po skończonym śpiewaniu poszliśmy na kanapie i dalej rozmawialiśmy. Dowiedziałem się od niej wielu ciekawych rzeczy. Mianowicie też ma uczulenia na truskawki tak jak ja, oprócz śpiewu kocha też tańczyć i uwielbia rysować. Z minuty na minutę wiedziałem o niej coraz więcej rzeczy tak samo jak ona o mnie. Zawsze chciałem mieć córkę. Podczas naszej rozmowy zadzwonił mój telefon. Gdy spojrzałem na ekran telefonu okazało się, że to moja asystentka.
- Halo
- Leon chciałam cię poinformować, że została przyjęta nowa osoba która od jutra będzie z tobą pracowała
- No dobrze to wszystko? - spytałem bo jak najszybciej chciałem zakończyć rozmowę i dalej rozmawiać z Nicol
- Tak to wszystko. Do jutra
- Do jutra - powiedziałem i się rozłączyłem
- To jak księżniczko chyba pora spać - zwróciłem się do Nicol
- No dobrze
- Masz może jakąś pidżamkę - spytałem
- Nie
- Na szczęście została jakaś po mojej kuzynce, chodź zaprowadzę cię do pokoju w którym będziesz spała
Wziąłem ją za jej malutką rączkę i razem udaliśmy się do pokoju na górze. Był to pokój którego nie używałem. Ściany była pomalowane na jasny róż, a na podłodze leżał chodnik w odcieniach jasnego fioletu. Puściłem na chwilę jej rączke i podszedłem do szafy. Wyciągnąłem z niej różową pidżamkę.
- Dziś będziesz musiała spać w tej pidżamce, ale jutro pójdziemy do sklepu i kupimy ci jakieś rzeczy dobrze?
- Dobrze
- To ty leć się przebrać i idź spać dobranoc - powiedziałem i już miałem wychodzić, gdy zatrzymała mnie Nicol
- Tatusiu ... dziękuję, dziękuję za wszystko - powiedziała, podeszła i mnie przytuliła
- Nie masz za co dziękować. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest to, że mam cię przy sobie
Po skończonym przytulasie, wyszedłem z pokoju mówiąc ,,Dobranoc słoneczko". Poszedłem do siebie i położyłem się spać myśląc o tym co dzisiaj się stało. Nigdy tego dnia nie zapomnę. Cieszę się, że poznałem moją córkę. Po chwili Morfeusz zabrał mnie do siebie.
*Violetta*
Bardzo cieszyłam się, że dostałam pracę w firmie Leona. Pracując tam będę mogła obserwować i moją córeczkę i Leona. Nicol doskonale o tym wie, że będę tam pracować i ma udawać, że mnie nie zna. Tęsknię za Nicol, ale Leon też ma prawo żeby chociaż na ten tydzień być z Nicol. Nie wiem co zrobię potem jak się dowie, że to też moje dziecko. Może znowu wyjadę, a może zostanę. Nie wiem. Czas pokaże.
*Następny dzień*
*Leon*
Muszę dziś iść do pracy tylko z kim ja mam zostawić Nicol? Zastanawiałem się i nic nie wpadło mi do głowy. Postanowiłem, że jednak wezmą ją ze sobą do pracy. Dałem jej jakiejś stare ciuchy mojej kuzynki. Po zjedzeniu śniadania ruszyliśmy do firmy. Gdy siedzieliśmy w samochodzie ponownie zacząłem rozmawiać z dziewczynką.
- A jak wygląda twoja mama?
- Mam oczy, włosy, buzie i uszy
- A nos? - spytałem śmiejąc się
- Ma
Po jakimś czasie byliśmy już w firmie. Na szczęście po drodze kupiłem kredki i zeszyty żeby mała miała co robić. Skierowaliśmy się prosto do mojego, a od dzisiaj też jakiejś nowej dziewczyny gabinetu. O dziwo były już tam wstawione dwa biurka. Niedaleko biurek stała też biła kanapa. Poprosiłem Nicol żeby tam usiadła i porysowała lub czymś się zajęła bo ja muszę pracować. Ona powiedziała, że to rozumie i usiadła na kanapie i zaczęła rysować. Po kilku minutach drzwi gabinetu się otworzyły i weszła do niego piękna kobieta.
Wstałem i przywitałem się z nią.
- Cześć jestem Leon
i od dzisiaj będziemy razem pracować
- Violetta Castillo, miło mi
- Tu jest twoje miejsce - powiedziałem po czym wskazałem na biurko
- Dobrze, dziękuję. Mam nadzieję, że będzie nam się razem dobrze
pracowało - powiedziała Vilu
- Ja też - powiedziałem i zasiadłem za biurkiem
Violetta podeszła do Nicol i zaczęła do niej mówić
- A ty ślicznotko jak się nazywasz?
- Nicol
- A ja Violetta
Po tych słowach zabraliśmy się do pracy. Bardzo spodobała mi się Vilu. Była taka miła. Po skończonej pracy we trójkę poszliśmy do kawiarenki. W towarzystwie Vilu czułem się wspaniale. Była ona naprawdę cudowną kobietą.
*5 dni później*
Przez te 5 dni bardzo dobrze zajmowałem się Nicol. Kocham ją i cieszę się, że ją spotkałem. Jest jeszcze Vilu. Jest cudowną kobietą i przez te kilka dni trochę zbliżyliśmy się do siebie. Niestety dziś jest ten dzień w którym będę musiał przekazać Nicol w ręce jej matki. Z jednej strony się cieszę bo poznam kim jest jej matka, a z drugiej nie bo już nigdy mogę mojej córki nie zobaczyć. Powoli dochodziła godzina spotkania. około 14.50 udaliśmy się do parku. Nie wiedziałem komu mam ufać i wierzyć. Ciągle niecierpliwie patrzyłem na każdą kobietę przechodzącą obok nas. Po jakimś czasie podeszła do nas Vilu, a Nicol pobiegła do niej krzycząc MAMA!!. Nie mogłem uwierzyć w to, że Violetta mnie okłamała. Podeszła do mnie z Nicol za rączke i powiedziała niepewnie
- Cześć
- Czemu mnie okłamałaś?
- Nie mogłam powiedzieć Ci prawdy - powiedziała ze łzami w oczach
- Mów co chcesz ja już ci nie wierzę - powiedziałem i odszedłem.
Nie mogłem uwierzyć w to, że Vilu mnie okłamała. Cieszyłem się, że chociaż mam numer Nicol. To, że Vilu mnie okłamała nie zniszczy moich relacji z córką. Postanowiłem, że postaram się wybaczyć Vilu. W końcu musiała mieć jakiś powód skoro to ukrywała. Jak najszybciej wróciłem do parku. Po około 15 minutach byłem na miejscu. Rozglądałem się ciągle i nadal nie mogłem ich znaleźć wzrokiem. Podczas, gdy poszukiwałem Nicol i Violettę zadzwonił mój telefon. Była to moja asystentka.
Nie wiedziałem od kogo jest ten list. Muszę się nią zająć. W końcu nie odwiozę ją na policje i nie powiem, że znalazłem dziecko, bo uznają, że jestem chory psychicznie. W końcu to prawdopodobnie moja córka. Bardzo przypominała mi kogoś, ale nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Usiadłem na kanapie i zacząłem rozmowę z dziewczynką
- Jak masz na imię?
- Nicol - odpowiedziała z tym jej pięknym uśmiechem
- Śliczne imię, a jak masz na nazwisko? - spytałem także z uśmiechem
- Saramega (Ma nazwisko po mamie Violetty)
- Co to za nazwisko? Nie słyszałem jeszcze takiego nazwiska.
- Normalne jak każde inne - powiedziała dziewczynka
- To może opowiesz mi coś o sobie?
- Mam na imię Nicol, mam 8 lat i kocham śpiewać, kiedyś chciała bym zostać piosenkarką
- To dobrze się składa bo ja też kocham muzykę. Gram na gitarze i keyboardzie. Może pośpiewamy razem?
- No dobrze, a co zaśpiewamy tatusiu?
Gdy to usłyszałem zrobiło mi się cieplej na sercu. Pokochałem tą dziewczynkę. Jest naprawdę cudowna.
- A co byś chciała księżniczko zaśpiewać?
- A znasz może piosenkę En mi mundo? - spytała z tym jej cudownym uśmiechem
- No jasne, że znam chodźmy.
Wziąłem dziewczynkę za rączkę i podeszliśmy do gitary. Zacząłem grać a Nicol śpiewać. Jej głos jest cudowny. Mógłbym jej słuchać godzinami. Po skończonym śpiewaniu poszliśmy na kanapie i dalej rozmawialiśmy. Dowiedziałem się od niej wielu ciekawych rzeczy. Mianowicie też ma uczulenia na truskawki tak jak ja, oprócz śpiewu kocha też tańczyć i uwielbia rysować. Z minuty na minutę wiedziałem o niej coraz więcej rzeczy tak samo jak ona o mnie. Zawsze chciałem mieć córkę. Podczas naszej rozmowy zadzwonił mój telefon. Gdy spojrzałem na ekran telefonu okazało się, że to moja asystentka.
- Halo
- Leon chciałam cię poinformować, że została przyjęta nowa osoba która od jutra będzie z tobą pracowała
- No dobrze to wszystko? - spytałem bo jak najszybciej chciałem zakończyć rozmowę i dalej rozmawiać z Nicol
- Tak to wszystko. Do jutra
- Do jutra - powiedziałem i się rozłączyłem
- To jak księżniczko chyba pora spać - zwróciłem się do Nicol
- No dobrze
- Masz może jakąś pidżamkę - spytałem
- Nie
- Na szczęście została jakaś po mojej kuzynce, chodź zaprowadzę cię do pokoju w którym będziesz spała
Wziąłem ją za jej malutką rączkę i razem udaliśmy się do pokoju na górze. Był to pokój którego nie używałem. Ściany była pomalowane na jasny róż, a na podłodze leżał chodnik w odcieniach jasnego fioletu. Puściłem na chwilę jej rączke i podszedłem do szafy. Wyciągnąłem z niej różową pidżamkę.
- Dziś będziesz musiała spać w tej pidżamce, ale jutro pójdziemy do sklepu i kupimy ci jakieś rzeczy dobrze?
- Dobrze
- To ty leć się przebrać i idź spać dobranoc - powiedziałem i już miałem wychodzić, gdy zatrzymała mnie Nicol
- Tatusiu ... dziękuję, dziękuję za wszystko - powiedziała, podeszła i mnie przytuliła
- Nie masz za co dziękować. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest to, że mam cię przy sobie
Po skończonym przytulasie, wyszedłem z pokoju mówiąc ,,Dobranoc słoneczko". Poszedłem do siebie i położyłem się spać myśląc o tym co dzisiaj się stało. Nigdy tego dnia nie zapomnę. Cieszę się, że poznałem moją córkę. Po chwili Morfeusz zabrał mnie do siebie.
*Violetta*
Bardzo cieszyłam się, że dostałam pracę w firmie Leona. Pracując tam będę mogła obserwować i moją córeczkę i Leona. Nicol doskonale o tym wie, że będę tam pracować i ma udawać, że mnie nie zna. Tęsknię za Nicol, ale Leon też ma prawo żeby chociaż na ten tydzień być z Nicol. Nie wiem co zrobię potem jak się dowie, że to też moje dziecko. Może znowu wyjadę, a może zostanę. Nie wiem. Czas pokaże.
*Następny dzień*
*Leon*
Muszę dziś iść do pracy tylko z kim ja mam zostawić Nicol? Zastanawiałem się i nic nie wpadło mi do głowy. Postanowiłem, że jednak wezmą ją ze sobą do pracy. Dałem jej jakiejś stare ciuchy mojej kuzynki. Po zjedzeniu śniadania ruszyliśmy do firmy. Gdy siedzieliśmy w samochodzie ponownie zacząłem rozmawiać z dziewczynką.
- A jak wygląda twoja mama?
- Mam oczy, włosy, buzie i uszy
- A nos? - spytałem śmiejąc się
- Ma
Po jakimś czasie byliśmy już w firmie. Na szczęście po drodze kupiłem kredki i zeszyty żeby mała miała co robić. Skierowaliśmy się prosto do mojego, a od dzisiaj też jakiejś nowej dziewczyny gabinetu. O dziwo były już tam wstawione dwa biurka. Niedaleko biurek stała też biła kanapa. Poprosiłem Nicol żeby tam usiadła i porysowała lub czymś się zajęła bo ja muszę pracować. Ona powiedziała, że to rozumie i usiadła na kanapie i zaczęła rysować. Po kilku minutach drzwi gabinetu się otworzyły i weszła do niego piękna kobieta.
Wstałem i przywitałem się z nią.
- Cześć jestem Leon
i od dzisiaj będziemy razem pracować
- Violetta Castillo, miło mi
- Tu jest twoje miejsce - powiedziałem po czym wskazałem na biurko
- Dobrze, dziękuję. Mam nadzieję, że będzie nam się razem dobrze
pracowało - powiedziała Vilu
- Ja też - powiedziałem i zasiadłem za biurkiem
Violetta podeszła do Nicol i zaczęła do niej mówić
- A ty ślicznotko jak się nazywasz?
- Nicol
- A ja Violetta
Po tych słowach zabraliśmy się do pracy. Bardzo spodobała mi się Vilu. Była taka miła. Po skończonej pracy we trójkę poszliśmy do kawiarenki. W towarzystwie Vilu czułem się wspaniale. Była ona naprawdę cudowną kobietą.
*5 dni później*
Przez te 5 dni bardzo dobrze zajmowałem się Nicol. Kocham ją i cieszę się, że ją spotkałem. Jest jeszcze Vilu. Jest cudowną kobietą i przez te kilka dni trochę zbliżyliśmy się do siebie. Niestety dziś jest ten dzień w którym będę musiał przekazać Nicol w ręce jej matki. Z jednej strony się cieszę bo poznam kim jest jej matka, a z drugiej nie bo już nigdy mogę mojej córki nie zobaczyć. Powoli dochodziła godzina spotkania. około 14.50 udaliśmy się do parku. Nie wiedziałem komu mam ufać i wierzyć. Ciągle niecierpliwie patrzyłem na każdą kobietę przechodzącą obok nas. Po jakimś czasie podeszła do nas Vilu, a Nicol pobiegła do niej krzycząc MAMA!!. Nie mogłem uwierzyć w to, że Violetta mnie okłamała. Podeszła do mnie z Nicol za rączke i powiedziała niepewnie
- Cześć
- Czemu mnie okłamałaś?
- Nie mogłam powiedzieć Ci prawdy - powiedziała ze łzami w oczach
- Mów co chcesz ja już ci nie wierzę - powiedziałem i odszedłem.
Nie mogłem uwierzyć w to, że Vilu mnie okłamała. Cieszyłem się, że chociaż mam numer Nicol. To, że Vilu mnie okłamała nie zniszczy moich relacji z córką. Postanowiłem, że postaram się wybaczyć Vilu. W końcu musiała mieć jakiś powód skoro to ukrywała. Jak najszybciej wróciłem do parku. Po około 15 minutach byłem na miejscu. Rozglądałem się ciągle i nadal nie mogłem ich znaleźć wzrokiem. Podczas, gdy poszukiwałem Nicol i Violettę zadzwonił mój telefon. Była to moja asystentka.
*Rozmowa telefoniczna Leona*
- Coś się stało? - spytałem zaniepokojony
- Tak. Chciałam Cię tylko poinformować, że Violetta Castillo złożyła wymówienie
Załamałem się. To oznacza, że mogę ich już nigdy nie spotkać.
- A mogę jeszcze wiedzieć kiedy złożyła wymówienie? - spytałem z nadzieją w głosie
- Dosłownie 2 minuty temu
- Dobrze dziękuję
Powiedziałem i się rozłączyłem. Bardzo szybko pobiegłem do domu po samochód i pojechałem do firmy. Wyszedłem z samochodu i udałem się w stronę firmy. Gdy byłem niedaleko wejścia do budynki zobaczyłem Vilu pakującą ostatnią rzecz do samochodu. Zacząłem do nie szybko biec krzycząc ,,Violetta zaczekaj". Vilu tylko spojrzała na mnie ze łzami w oczach, jak najszybciej wsiadła do samochodu i odjechała. Przez moją głowę przechodziło wiele okropnych myśli. Myślałem, że straciłem je na zawsze. Kiedy załamany wracałam do samochodu usłyszałem dźwięk który informuje, że dostałem SMS-a. Wyjąłem telefon z kieszeni i odczytałem wiadomość
Od Nicol♥"
Lotnisko, ulica muzyczna 21, Szybko !
Czyli Violetta znowu chciała wyjechać z naszą córką. Nie mogę na to pozwolić. Pokochałem je obie.. Szybkim krokiem skierowałem się do mojego samochodu. Wsiadłem do niego i bardzo szybko zacząłem jechać na lotnisko. Mam nadzieję, że zdążę. Moje życie bez nich straci sens. Lotnisko jest jakieś kilka kilometrów stąd. Po około 30 minutach drogi byłe na miejscu. Biegałem po lotnisku i szukałem moich dwóch skarbów. Podczas poszukiwań usłyszałem głos który informuje o bieżących samolotach.
- Samolot nr.7 lecący z Buenos Aires do Madrytu właśnie odleciał
Załamałem się lekko, ale w głębi duszy nadal miałem nadzieję, że to nie był samolot w którym leciały moje dwie kruszynki. Po chwili znowu usłyszałem powiadomienie.
- Samolot nr.9 lecący z Buenos Aires do Argentyny zaraz odleci. Proszę o stawienie się przed wejściem do samolotu.
Po usłyszeniu tego jak najszybciej mogłem pobiegłem w stronę wejsćia do samolotu. Wzrokiem zacząłem szukać mojej wspaniałej córeczki i mojej kochanej Vilu, ale ciągle nie mogłem ich znaleźć. Gdy już miałem skończyć poszukiwania bo myślałem, że straciłem je na zawsze zobaczyłem dwie najważniejsze kobiety w moim życiu stojące z walizkami. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nicol najwyraźniej oczekiwała, że przyjdę bo gdy mnie zobaczyła to podbiegła do mnie krzycząc
- Tata !
I mnie mocno przytuliła. Kocham ją i Vilu najbardziej na świecie.
*Violetta*
Stoję z Nicol przed wejściem do samolotu. Tak, znowu uciekam od problemów. Przykro mi, że Leon mi nie wybaczył, ale życie toczy się dalej. Nicol bardzo się cieszyła, że chociaż 5 dni spędziła z Leonem. Wiem, że będzie za nim tęsknić. Prawdę mówiąc to ja też będę za nim tęsknić. Przez te 8 lat kiedy go nie widziałam moje uczucia do niego nie wygasły. Kiedy miałyśmy wchodzić na pokład Nicol puściła moją rękę i pobiegła gdzieś krzycząc
- Tata!
Czy to prawda? Leon jest na lotnisku? Przyjechał nas zatrzymać? W głowie miałam miliony pytań, a zero odpowiedzi. Odwróciłam się w stronę w którą pobiegła Nicol. I kogo zobaczyłam? Leona we własnej osobie. Patrzyłam na tą piękną scenkę na której Leon przytulał się z moją poprawka naszą córeczką. Po chwili podszedł do mnie trzymając Nicki za rączkę.
- Violu przepraszam, że cie nie wysłuchałem. Kocham was i nie wyobrażam sobie życia bez was. Wybaczysz mi?
Po chwili zastanowienia odpowiedziałam
- Leon no jasne, że ci wybaczę
- Leon no jasne, że ci wybaczę
Po chwili przybliżyliśmy się do siebie i złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Brakowało mi go przez te 8 lat.
*6 lat później*
Siedzę właśnie na ławce w parku wtulona w Leona. Nasza dwójka dzieci – Nicol i Ania biegają, bawią się. Tamtego pamiętnego dnia kiedy jednak nie wyjechałam wyjaśniłam sobie wszystko z Leonem. Okazało się, że wcale nie przespał się ze Stephie czyli najprawdopodobniej te USG było sfałszowane. Rok po tym co nas zatrzymał oświadczył mi się, a niedługo potem wzięliśmy ślub. A teraz? Teraz jesteśmy szczęśliwą rodziną. A mam jeszcze jedną wiadomość z której bardzo się cieszę. Mianowicie jestem już trzeci raz w ciąży. W moim brzuszku jest już kolejny Verdasek. Już za 3 miesiące na świat przyjdzie nasze kolejne dziecko. Nie wiemy jaka jest płeć bo chcemy żeby to była niespodzianka. Cieszę się, że mam przy sobie Leona i dwójkę, a niedługo trójkę naszych dzieci. Lepszego życia nie mogłam sobie wymarzyć.
7 mar 2014
Miejsce 2 - Klaudia Jagła One Part ~ Leontta - Podróż do gwiazd...
Mały sześcioletni chłopczyk siedzi sam zamknięty w czterech ścianach swojego pokoju. Wypłakuje swoje szmaragdowe oczy w tęsknocie za śliczną pięciolatką Violettą Saramego. Dziewczynka zmarła dwa miesiące temu zakatowana przez pijanego chłopaka jej mamy Germana Castillo. Dziewczynka była piękną, mądrą i żywiołową osóbką, bardzo ważną wręcz najważniejszą na świecie dla Leona Verdasa. Była nie tylko jego najlepszą i jedyną przyjaciółką. Była kimś o wiele ważniejszym... miłością jego życia. Dokładnie tak to należy określić. Kiedy Viola odeszła, odszedł też jego uśmiech a jego życie straciło sens... Nie chciał wyrzucić jej z głowy. O nie. Pragnął na zawsze zatrzymać ją w swoim sercu i umyśle. - Obiecuję że nie zakocham się w żadnej innej dziewczynie - wyszeptał kiedy się z nią żegnał po raz ostatni w szpitalnej kostnicy.
Minęło już dwa miesiące od jej śmierci... dla niego było to dwa lata. Nie chciał jeść ani pić i nie wychodził z domu. Chciał dołączyć do Violetty i być szczęśliwym z nią. Co noc śnił o ich wspólnych podróżach po przestworzach... Nie potrafił zrozumieć dlaczego taką dobrą dziewczynkę spotkała tak okrutna śmierć... Najgorsze w tym wszystkim było to, że on mógł ją ochronić, gdyby nie pozwolił jej wrócić do domu nie doszło by do tego do czego doszło i Viola by żyła... Leon obwiniał się o jej śmierć ponieważ pozwolił jej wyjść a raczej kazał by opuściła jego dom. Obraził się na nią że wyjeżdża z mamą do Madrytu i zostawia go samego. Miał wrażenie, że to właśnie przez to pan German ją zabił... ale prawda była inna. Mała Viola wracając od Leona zobaczyła chłopaka jej mamusi całującego jakąś panią. Pobiegła do domu i powiedziała o tym mamie. Maria zawsze wierzyła swojej córce więc gdy tylko German wszedł do ich domu zrobiła mu awanturę i z nim zerwała... przez przypadek powiedziała że wie o tym od Violi. Trzydziestolatek się wściekł. Pobiegł do pokoju dziewczynki i zaczął ja bić i kopać. Maria próbowała coś z tym zrobić ale była zbyt słaba by odciągnąć mężczyznę od swojej nieprzytomnej już córeczki. Wezwała policję i pogotowie. Tylko tyle mogła zrobić... Lekarze robili co było w ich mocy aby ocalić pięciolatkę, niestety obrażenia były zbyt duże. Płuca dziewczynki zostały przebite przez jej połamane od uderzeń żebra... Po tygodniu dziewczynka otworzyła oczka, spojrzała na swoją mamę i Leosia którego kochała. Szepnęła: - Zawsze będę przy was - zamknęła oczy i ostatni raz wciągnęła do noska zapach perfum zielonookiego chłopca i swojej mamy po czym odeszła...Leon jednak nie wiedział co zdarzyło się po tym jak dziewczynka opuściła jego dom nie wiedział dla tego się obwiniał... Sześciolatek był zmęczony. Położył się i zasnął pogrążając się we wspomnieniach.
- To prawda czy próbujesz mnie pocieszyć? - zapytał chłopiec patrząc w piękne czekoladowe oczy pięciolatki.
- Leoś ... Taka jest prawda. Niema ani grama winy po twojej stronie - powiedziała dziewczynka i mocno przytuliła swojego rozmówcę...
- Zabierz mnie ze sobą - szepnął chłopczyk kiedy miała odejść.
- Jeśli przestaniesz się obwiniać dostrzeżesz jeszcze piękno tego świata - odszepnęła i uśmiechnęła się smutno do szatyna.
- Chcę być z tobą ...- powiedział chłopczyk łamiącym się głosem.
- Zabiorę ciebie w podróż do gwiazd ... ale najpierw musisz przestać obwiniać się za moją śmierć Leosiu - powiedziała Viola i starła łzę z jego policzka.
- Zostań ... Proszę - powiedział błagalnie sześciolatek.
- Nie mogę Leoś. Na mnie już pora - odpowiedziała dziewczynka i odwróciła się do okna.
- Proszę Violu - powiedział Leon i złapał ją za nadgarstek. Dziewczynka odwróciła się do niego i szepnęła:
- Do zobaczenia - po czym rozpłynęła się i zniknęła.
- Violu czy ja umarłem? - zapytał chłopczyk lekko przestraszony.
- Tak Leosiu - odpowiedziała Violetta prowadząc go wolniutkim krokiem w stronę złotej bramy raju.
- Ale jak to? Przecież byłem zdrowy - chłopczyk nadal nie dowierzał.
- Żałujesz? - zapytała dziewczynka zatrzymując się i puszczając dłoń chłopca.
- Nie wiem - szepnął spuszczając wzrok na swoje bose stopy.
- Leoś stąd jeszcze możesz wrócić ... po przekroczeniu bramy nie będziesz miał drogi powrotnej - powiedziała dziewczynka kładąc dłoń na jego ramieniu - decyzja należy do ciebie - dokończyła.
-Jeśli wrócę na ziemię to kiedy cie znowu zobaczę? - zapytał chłopiec ze łzami w oczach.
- Nie wiem Leosiu. Masz niewiele czasu na podjęcie decyzji - powiedziała dziewczynka i otarła łzę z jego policzka.
- Chcę być z tobą - szepnął sześciolatek i ujął dłoń swojej przyjaciółki.
- Jesteś pewien swojej decyzji? - zapytała pięciolatka.
- Tak jak tego, że twoje oczy są czekoladowe - odpowiedział. Dziewczynka ponownie zaczęła prowadzić go po schodkach z chmur w stronę złotej bramy... Kiedy przekroczyli jej próg, skrzydła zamknęły się za nimi ...
Minęło już dwa miesiące od jej śmierci... dla niego było to dwa lata. Nie chciał jeść ani pić i nie wychodził z domu. Chciał dołączyć do Violetty i być szczęśliwym z nią. Co noc śnił o ich wspólnych podróżach po przestworzach... Nie potrafił zrozumieć dlaczego taką dobrą dziewczynkę spotkała tak okrutna śmierć... Najgorsze w tym wszystkim było to, że on mógł ją ochronić, gdyby nie pozwolił jej wrócić do domu nie doszło by do tego do czego doszło i Viola by żyła... Leon obwiniał się o jej śmierć ponieważ pozwolił jej wyjść a raczej kazał by opuściła jego dom. Obraził się na nią że wyjeżdża z mamą do Madrytu i zostawia go samego. Miał wrażenie, że to właśnie przez to pan German ją zabił... ale prawda była inna. Mała Viola wracając od Leona zobaczyła chłopaka jej mamusi całującego jakąś panią. Pobiegła do domu i powiedziała o tym mamie. Maria zawsze wierzyła swojej córce więc gdy tylko German wszedł do ich domu zrobiła mu awanturę i z nim zerwała... przez przypadek powiedziała że wie o tym od Violi. Trzydziestolatek się wściekł. Pobiegł do pokoju dziewczynki i zaczął ja bić i kopać. Maria próbowała coś z tym zrobić ale była zbyt słaba by odciągnąć mężczyznę od swojej nieprzytomnej już córeczki. Wezwała policję i pogotowie. Tylko tyle mogła zrobić... Lekarze robili co było w ich mocy aby ocalić pięciolatkę, niestety obrażenia były zbyt duże. Płuca dziewczynki zostały przebite przez jej połamane od uderzeń żebra... Po tygodniu dziewczynka otworzyła oczka, spojrzała na swoją mamę i Leosia którego kochała. Szepnęła: - Zawsze będę przy was - zamknęła oczy i ostatni raz wciągnęła do noska zapach perfum zielonookiego chłopca i swojej mamy po czym odeszła...Leon jednak nie wiedział co zdarzyło się po tym jak dziewczynka opuściła jego dom nie wiedział dla tego się obwiniał... Sześciolatek był zmęczony. Położył się i zasnął pogrążając się we wspomnieniach.
~ ~
- Leosiu... nie obwiniaj się proszę o moją śmierć. To nie przez naszą kutnie ... To przez to że w parku widziałam pana Germana całującego inną panią i powiedziałam to mamusi ... - wypowiedziała dziewczynka gładząc go po ramieniu.- To prawda czy próbujesz mnie pocieszyć? - zapytał chłopiec patrząc w piękne czekoladowe oczy pięciolatki.
- Leoś ... Taka jest prawda. Niema ani grama winy po twojej stronie - powiedziała dziewczynka i mocno przytuliła swojego rozmówcę...
- Zabierz mnie ze sobą - szepnął chłopczyk kiedy miała odejść.
- Jeśli przestaniesz się obwiniać dostrzeżesz jeszcze piękno tego świata - odszepnęła i uśmiechnęła się smutno do szatyna.
- Chcę być z tobą ...- powiedział chłopczyk łamiącym się głosem.
- Zabiorę ciebie w podróż do gwiazd ... ale najpierw musisz przestać obwiniać się za moją śmierć Leosiu - powiedziała Viola i starła łzę z jego policzka.
- Zostań ... Proszę - powiedział błagalnie sześciolatek.
- Nie mogę Leoś. Na mnie już pora - odpowiedziała dziewczynka i odwróciła się do okna.
- Proszę Violu - powiedział Leon i złapał ją za nadgarstek. Dziewczynka odwróciła się do niego i szepnęła:
- Do zobaczenia - po czym rozpłynęła się i zniknęła.
~ ~
Leon usiadł na łóżku. Myślał że to sen ale na szybie dostrzegł napis: Zabiorę ciebie W podróż do gwiazd. Tylko ty i ja... Viola W tych kilku słowach znalazł potwierdzenie tego, że ona naprawdę go odwiedziła. Zrozumiał, że nie jest winien śmierci swojej przyjaciółki. Nadal za nią tęsknił... nawet bardziej niż przed tą wizytą. Zrezygnowany opadł na poduszki i zamknął oczy. Oplotła go ciemność ... po chwili ujrzał ją w cudownej białej sukience sięgającej kostek i cudownymi skrzydełkami u ramion. On sam ubrany był w białe spodnie będące rurkami i białą rozpiętą koszulę pod którą znajdował się biały T-shirt. Violetta uśmiechnęła się do niego i ujęła go za rękę. Ujrzał za jej plecami złotą bramę ...- Violu czy ja umarłem? - zapytał chłopczyk lekko przestraszony.
- Tak Leosiu - odpowiedziała Violetta prowadząc go wolniutkim krokiem w stronę złotej bramy raju.
- Ale jak to? Przecież byłem zdrowy - chłopczyk nadal nie dowierzał.
- Żałujesz? - zapytała dziewczynka zatrzymując się i puszczając dłoń chłopca.
- Nie wiem - szepnął spuszczając wzrok na swoje bose stopy.
- Leoś stąd jeszcze możesz wrócić ... po przekroczeniu bramy nie będziesz miał drogi powrotnej - powiedziała dziewczynka kładąc dłoń na jego ramieniu - decyzja należy do ciebie - dokończyła.
-Jeśli wrócę na ziemię to kiedy cie znowu zobaczę? - zapytał chłopiec ze łzami w oczach.
- Nie wiem Leosiu. Masz niewiele czasu na podjęcie decyzji - powiedziała dziewczynka i otarła łzę z jego policzka.
- Chcę być z tobą - szepnął sześciolatek i ujął dłoń swojej przyjaciółki.
- Jesteś pewien swojej decyzji? - zapytała pięciolatka.
- Tak jak tego, że twoje oczy są czekoladowe - odpowiedział. Dziewczynka ponownie zaczęła prowadzić go po schodkach z chmur w stronę złotej bramy... Kiedy przekroczyli jej próg, skrzydła zamknęły się za nimi ...
28 lut 2014
OS Marcesca ,,Zwrot o 180 stopni " Naty Verdas trzecie miejsce
Szesnastolatek podszedł do starszego siwego mężczyzny, usiadł obok
niego na kanapie i zapytał swojego dziadka Marco:
- Dziadku w jakich okolicznościach spotkałeś babcię Francescę? -
słysząc to pytanie, staruszek uśmiechnął się lekko do swoich myśli.
- Jest to raczej dość zwyczajne historia, ale jeśli masz ochotę, to z
chęcią ci ją opowiem.
- Opowiedz ją dziadku, bardzo chętnie jej posłucham - mężczyzna
ponownie się uśmiechnął
i zaczął opowiadać...
Opowieść Marco:
Na początek należy nadmienić, że miałem wtedy 19 lat i pracowałem w
knajpce, która ulokowana była w pobliżu szkoły muzycznej o nazwie
Studio21. Była to dobra praca, byłem w stanie się z niej utrzymać.
Większość dni spędzonych tam była do siebie podobna : codziennie
podczas prawie każdej przerwy wpadali moi przyjaciele, którzy uczyli
się we wcześniej wymienionej przeze mnie szkole muzycznej. Ale jeden
własnie z tych wielu przepracowanych tam dni zapamiętam do końca
życia...
Wstając tamtego dnia o 7 rano, jak w każdy zresztą poniedziałek,
myślałem, że będzie to dzień jak każdy inny. Nie sądziłem wtedy, że
tamtego dnia cały mój świat obróci się o 180 stopni. A tak właśnie się
stało. Dzień zaczął się jak każdy poprzedni, a każdy kolejny po nim
był już tylko lepszy. W ów poniedziałek wielu z moich znajomych
musiało w trakcie długiej przerwy odbyć karę u Gregorio - to był taki
śmieszny typ. Przyszły tylko moje przyjaciółki Violetta i Camilla
przyszły jak zwykle w świetnych nastrojach. Razem z nimi weszła
najpiękniejsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widziałem w swoim życiu.
Kiedy na mnie spojrzała i uśmiechnęła się do mnie, to zmiękły mi
kolana i nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Na szczęście byłem
wtedy za ladą, więc nikt nie widział mojej chwili słabości.
Hmm... Chwili... W ten pamiętny poniedziałek po ich wyjściu nie
mogłem się na niczym skupić. Myliłem zamówienia i prawie wyleciałem z
pracy. Dziewczyna przychodziła do knajpki razem z resztą każdego dnia.
Codziennie się do mnie uśmiechała, a ja uśmiechałem się do niej... Po
paru dniach już nie myliłem zamówień i wszystko było prawie w
porządku. No, może poza tym, że zakochałem się w czarnowłosej
nieznajomej, a one nie zwracała na mnie uwagi. Przynajmniej tak wtedy
myślałem. Tydzień później Studio było zamknięte i knajpka świeciła
pustkami, a mój szef był na jakimś wyjeździe. Siedziałem więc sam w
pustej knajpce i układałem pasjansa na ladzie. Nagle do środka weszła
Ona. Wyglądała na trochę zaskoczoną, ale usiadła przy jednym ze
stolików i uśmiechnęła się do mnie.
Odłożyłem karty, podszedłem do niej z uśmiechem i zapytałem:
- Coś podać?
- Poproszę sok pomarańczowy -poszedłem po jej zamówienie, podałem jej
po chwili i wróciłem za ladę, do układania pasjansa. Ale nie było to
już aż tak ciekawe, jak jeszcze parę minut wcześniej. Wolałem
ukradkiem spoglądać na dziewczynę. Na chwilę udało mi się odwrócić
myśli od niej i zająć pasjansem, ale nie trwało to zbyt długo, bo po
chwili zauważyłem nad ladą cień. Zanim się zorientowałem, kobieca ręka
kończyła za mnie pasjansa. Gdy skończyła, spojrzała mi w oczy i
uśmiechnęła się do mnie. Nie bardzo wiedziałem co mam zrobić, ale
również się do niej uśmiechnąłem.
- Nie mieliśmy jeszcze okazji się poznać - wydukałem - jestem Marco.
- Ja jestem Francesca, miło mi...
- Mi również - po chwili się rozkręciłem i zacząłem bajerę - bardzo
ładne imię, tak samo jak jego właścicielka - powiedziałem, a ona się
tak śliczni zarumieniła i spuściła wzrok na ladę.
- Dziękuję - odpowiedziała po chwili trochę zakłopotana, nie patrząc
na mnie - ile płacę?
- Sekundę - wziąłem z lady kawałek kartki i ołówek. Napisałem na
kartce swój numer telefonu i podałem go dziewczynie - niech będzie to
na koszt firmy - posłałem jej ciepły uśmiech. Wzięła karteczkę i
uśmiechnęła się promiennie. Potem wyszła. Nie przychodziła przez kilka
dni. Szef pozwolił mi coś zaśpiewać w jego knajpce. Zaczynałem śpiewać
gdy do knajpki weszli moi znajomi i Francesca. Bez zastanowienia
zacząłem dla niej śpiewać. Ona się uśmiechnęła i po chwili wzięła
drugi mikrofon i zaczęła śpiewać razem ze mną, patrząc mi w oczy.
Podałem jej rękę i pomogłem wejść na scenę. To była najwspanialsza
chwila w moim życiu. Po kilku dniach postanowiliśmy się spotkać.
Później spotykaliśmy się coraz częściej. A w dniu moich 20 i jej 19
urodzin stanęliśmy przed ołtarzem i obiecaliśmy sobie przed Bogiem, że
zawsze będziemy razem. Jak do tej pory dotrzymujemy danej sobie owego
dnia obietnicy. Jestem bardzo szczęśliwy z moją ukochaną Francescą.
Po zakończeniu opowieści Marco uśmiechnął się do wnuka i zauważył
stojącą w drzwiach Francescę, która miała łzy wzruszenia w oczach...
Podszedł do niej i otarł łzy, po czym delikatnie pocałował ją w czoło,
a ona się do niego przytuliła.
- Dziadku to była wspaniała historia - odezwał się nastolatek.
- O tak Xavier, masz rację - odezwała się Francesca do wnuka - A twój
dziadek ślicznie ją opowiada.
Wzruszam się za każdy razem, kiedy ją słyszę. - Uśmiechnęła się do
męża, a Marco ją ponownie do siebie przytulił. Szczęśliwi zmarli kilka
lat później w poniedziałek. Marco miał wtedy 81 lat, a Francesca 80.
Zostali pochowani w jednej trumnie, w swoich objęciach, z uśmiechami
na twarzach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


