7 mar 2014

Miejsce 2 - Klaudia Jagła One Part ~ Leontta - Podróż do gwiazd...

                                Mały sześcioletni chłopczyk siedzi sam zamknięty w czterech ścianach swojego pokoju. Wypłakuje swoje szmaragdowe oczy w tęsknocie za śliczną pięciolatką Violettą Saramego. Dziewczynka zmarła dwa miesiące temu zakatowana przez pijanego chłopaka jej mamy Germana Castillo. Dziewczynka była piękną, mądrą i żywiołową osóbką, bardzo ważną wręcz najważniejszą na świecie dla Leona Verdasa. Była nie tylko jego najlepszą i jedyną przyjaciółką. Była kimś o wiele ważniejszym... miłością jego życia. Dokładnie tak to należy określić. Kiedy Viola odeszła, odszedł też jego uśmiech a jego życie straciło sens... Nie chciał wyrzucić jej z głowy. O nie. Pragnął na zawsze zatrzymać ją w swoim sercu i umyśle. - Obiecuję że nie zakocham się w żadnej innej dziewczynie - wyszeptał kiedy się z nią żegnał po raz ostatni w szpitalnej kostnicy.
                                   Minęło już dwa miesiące od jej śmierci... dla niego było to dwa lata. Nie chciał jeść ani pić i nie wychodził z domu. Chciał dołączyć do Violetty i być szczęśliwym z nią. Co noc śnił o ich wspólnych podróżach po przestworzach... Nie potrafił zrozumieć dlaczego taką dobrą dziewczynkę spotkała tak okrutna śmierć... Najgorsze w tym wszystkim było to, że on mógł ją ochronić, gdyby nie pozwolił jej wrócić do domu nie doszło by do tego do czego doszło i Viola by żyła... Leon obwiniał się o jej śmierć ponieważ pozwolił jej wyjść a raczej kazał by opuściła jego dom. Obraził się na nią że wyjeżdża z mamą do Madrytu i zostawia go samego. Miał wrażenie, że to właśnie przez to pan German ją zabił... ale prawda była inna. Mała Viola wracając od Leona zobaczyła chłopaka jej mamusi całującego jakąś panią. Pobiegła do domu i powiedziała o tym mamie. Maria zawsze wierzyła swojej córce więc gdy tylko German wszedł do ich domu zrobiła mu awanturę i z nim zerwała... przez przypadek powiedziała że wie o tym od Violi. Trzydziestolatek się wściekł. Pobiegł do pokoju dziewczynki i zaczął ja bić i kopać. Maria próbowała coś z tym zrobić ale była zbyt słaba by odciągnąć mężczyznę od swojej nieprzytomnej już córeczki. Wezwała policję i pogotowie. Tylko tyle mogła zrobić... Lekarze robili co było w ich mocy aby ocalić pięciolatkę, niestety obrażenia były zbyt duże. Płuca dziewczynki zostały przebite przez jej połamane od uderzeń żebra... Po tygodniu dziewczynka otworzyła oczka, spojrzała na swoją mamę i Leosia którego kochała. Szepnęła: - Zawsze będę przy was - zamknęła oczy i ostatni raz wciągnęła do noska zapach perfum zielonookiego chłopca i swojej mamy po czym odeszła...Leon jednak nie wiedział co zdarzyło się po tym jak dziewczynka opuściła jego dom nie wiedział dla tego się obwiniał... Sześciolatek był zmęczony. Położył się i zasnął pogrążając się we wspomnieniach.
 ~ ~ 
- Leosiu... nie obwiniaj się proszę o moją śmierć. To nie przez naszą kutnie ... To przez to że w parku widziałam pana Germana całującego inną panią i powiedziałam to mamusi ... - wypowiedziała dziewczynka gładząc go po ramieniu.
 - To prawda czy próbujesz mnie pocieszyć? - zapytał chłopiec patrząc w piękne czekoladowe oczy pięciolatki.
- Leoś ... Taka jest prawda. Niema ani grama winy po twojej stronie - powiedziała dziewczynka i mocno przytuliła swojego rozmówcę...
- Zabierz mnie ze sobą - szepnął chłopczyk kiedy miała odejść.
- Jeśli przestaniesz się obwiniać dostrzeżesz jeszcze piękno tego świata - odszepnęła i uśmiechnęła się smutno do szatyna.
- Chcę być z tobą ...- powiedział chłopczyk łamiącym się głosem.
 - Zabiorę ciebie w podróż do gwiazd ... ale najpierw musisz przestać obwiniać się za moją śmierć Leosiu - powiedziała Viola i starła łzę z jego policzka.
 - Zostań ... Proszę - powiedział błagalnie sześciolatek.
- Nie mogę Leoś. Na mnie już pora - odpowiedziała dziewczynka i odwróciła się do okna.
- Proszę Violu - powiedział Leon i złapał ją za nadgarstek. Dziewczynka odwróciła się do niego i szepnęła:
 - Do zobaczenia - po czym rozpłynęła się i zniknęła.
 ~ ~ 
Leon usiadł na łóżku. Myślał że to sen ale na szybie dostrzegł napis: Zabiorę ciebie W podróż do gwiazd. Tylko ty i ja... Viola W tych kilku słowach znalazł potwierdzenie tego, że ona naprawdę go odwiedziła. Zrozumiał, że nie jest winien śmierci swojej przyjaciółki. Nadal za nią tęsknił... nawet bardziej niż przed tą wizytą. Zrezygnowany opadł na poduszki i zamknął oczy. Oplotła go ciemność ... po chwili ujrzał ją w cudownej białej sukience sięgającej kostek i cudownymi skrzydełkami u ramion. On sam ubrany był w białe spodnie będące rurkami i białą rozpiętą koszulę pod którą znajdował się biały T-shirt. Violetta uśmiechnęła się do niego i ujęła go za rękę. Ujrzał za jej plecami złotą bramę ...
- Violu czy ja umarłem? - zapytał chłopczyk lekko przestraszony.
- Tak Leosiu - odpowiedziała Violetta prowadząc go wolniutkim krokiem w stronę złotej bramy raju.
- Ale jak to? Przecież byłem zdrowy - chłopczyk nadal nie dowierzał.
- Żałujesz? - zapytała dziewczynka zatrzymując się i puszczając dłoń chłopca.
- Nie wiem - szepnął spuszczając wzrok na swoje bose stopy.
- Leoś stąd jeszcze możesz wrócić ... po przekroczeniu bramy nie będziesz miał drogi powrotnej - powiedziała dziewczynka kładąc dłoń na jego ramieniu - decyzja należy do ciebie - dokończyła.
-Jeśli wrócę na ziemię to kiedy cie znowu zobaczę? - zapytał chłopiec ze łzami w oczach.
- Nie wiem Leosiu. Masz niewiele czasu na podjęcie decyzji - powiedziała dziewczynka i otarła łzę z jego policzka.
- Chcę być z tobą - szepnął sześciolatek i ujął dłoń swojej przyjaciółki.
- Jesteś pewien swojej decyzji? - zapytała pięciolatka.
- Tak jak tego, że twoje oczy są czekoladowe - odpowiedział. Dziewczynka ponownie zaczęła prowadzić go po schodkach z chmur w stronę złotej bramy... Kiedy przekroczyli jej próg, skrzydła zamknęły się za nimi ...

28 lut 2014

OS Marcesca ,,Zwrot o 180 stopni " Naty Verdas trzecie miejsce


Szesnastolatek podszedł do starszego siwego mężczyzny, usiadł obok

niego na kanapie i zapytał swojego dziadka Marco:
- Dziadku w jakich okolicznościach spotkałeś babcię Francescę? -
słysząc to pytanie, staruszek uśmiechnął się lekko do swoich myśli.
- Jest to raczej dość zwyczajne historia, ale jeśli masz ochotę, to z
chęcią ci ją opowiem.
- Opowiedz ją dziadku, bardzo chętnie jej posłucham - mężczyzna
ponownie się uśmiechnął
i zaczął opowiadać...

Opowieść Marco:

   Na początek należy nadmienić, że miałem wtedy 19 lat i pracowałem w
knajpce, która ulokowana była w pobliżu szkoły muzycznej o nazwie
Studio21. Była to dobra praca, byłem w stanie się z niej utrzymać.
Większość dni spędzonych tam była do siebie podobna : codziennie
podczas prawie każdej przerwy wpadali moi przyjaciele, którzy uczyli
się we wcześniej wymienionej przeze mnie szkole muzycznej. Ale jeden
własnie z tych wielu przepracowanych tam dni zapamiętam do końca
życia...
Wstając tamtego dnia o 7 rano, jak w każdy zresztą poniedziałek,
myślałem, że będzie to dzień jak każdy inny. Nie sądziłem wtedy, że
tamtego dnia cały mój świat obróci się o 180 stopni. A tak właśnie się
stało. Dzień zaczął się jak każdy poprzedni, a każdy kolejny po nim
był już tylko lepszy. W ów poniedziałek wielu z moich znajomych
musiało w trakcie długiej przerwy odbyć karę u Gregorio - to był taki
śmieszny typ. Przyszły tylko moje przyjaciółki Violetta i Camilla
przyszły jak zwykle w świetnych nastrojach. Razem z nimi weszła
najpiękniejsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widziałem w swoim życiu.
Kiedy na mnie spojrzała i uśmiechnęła się do mnie, to zmiękły mi
kolana i nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Na szczęście byłem
wtedy za ladą, więc nikt nie widział mojej chwili słabości.
Hmm... Chwili... W ten  pamiętny poniedziałek po ich wyjściu nie
mogłem się na niczym skupić. Myliłem zamówienia i prawie wyleciałem z
pracy. Dziewczyna przychodziła do knajpki razem z resztą każdego dnia.
Codziennie się do mnie uśmiechała, a ja uśmiechałem się do niej... Po
paru dniach już nie myliłem zamówień i wszystko było prawie w
porządku. No, może poza tym, że zakochałem się w czarnowłosej
nieznajomej, a one nie zwracała na mnie uwagi. Przynajmniej tak wtedy
myślałem. Tydzień później Studio było zamknięte i knajpka świeciła
pustkami, a mój szef był na jakimś wyjeździe. Siedziałem więc sam w
pustej knajpce i układałem pasjansa na ladzie. Nagle do środka weszła
Ona. Wyglądała na trochę zaskoczoną, ale usiadła przy jednym ze
stolików i uśmiechnęła się do mnie.
Odłożyłem karty, podszedłem do niej z uśmiechem i zapytałem:
- Coś podać?
- Poproszę sok pomarańczowy -poszedłem po jej zamówienie, podałem jej
po chwili i wróciłem za ladę, do układania pasjansa. Ale nie było to
już aż tak ciekawe, jak jeszcze parę minut wcześniej. Wolałem
ukradkiem spoglądać na dziewczynę. Na chwilę udało mi się odwrócić
myśli od niej i zająć pasjansem, ale nie trwało to zbyt długo, bo po
chwili zauważyłem nad ladą cień. Zanim się zorientowałem, kobieca ręka
kończyła za mnie pasjansa. Gdy skończyła, spojrzała mi w oczy i
uśmiechnęła się do mnie. Nie bardzo wiedziałem co mam zrobić, ale
również się do niej uśmiechnąłem.
- Nie mieliśmy jeszcze okazji się poznać - wydukałem - jestem Marco.
- Ja jestem Francesca, miło mi...
- Mi również - po chwili się rozkręciłem i zacząłem bajerę - bardzo
ładne imię, tak samo jak jego właścicielka - powiedziałem, a ona się
tak śliczni zarumieniła i spuściła wzrok na ladę.
- Dziękuję - odpowiedziała po chwili trochę zakłopotana, nie patrząc
na mnie - ile płacę?
- Sekundę - wziąłem z lady kawałek kartki i ołówek. Napisałem na
kartce swój numer telefonu i podałem go dziewczynie - niech będzie to
na koszt firmy - posłałem jej ciepły uśmiech. Wzięła karteczkę i
uśmiechnęła się promiennie. Potem wyszła. Nie przychodziła przez kilka
dni. Szef pozwolił mi coś zaśpiewać w jego knajpce. Zaczynałem śpiewać
gdy do knajpki weszli moi znajomi i Francesca. Bez zastanowienia
zacząłem dla niej śpiewać. Ona się uśmiechnęła i po chwili wzięła
drugi mikrofon i zaczęła śpiewać razem ze mną, patrząc mi w oczy.
Podałem jej rękę i pomogłem wejść na scenę. To była najwspanialsza
chwila w moim życiu. Po kilku dniach postanowiliśmy się spotkać.
Później spotykaliśmy się coraz częściej. A w dniu moich 20 i jej 19
urodzin stanęliśmy przed ołtarzem i obiecaliśmy sobie przed Bogiem, że
zawsze będziemy razem. Jak do tej pory dotrzymujemy danej sobie owego
dnia obietnicy. Jestem bardzo szczęśliwy z moją ukochaną Francescą.

Po zakończeniu opowieści Marco uśmiechnął się do wnuka i zauważył
stojącą w drzwiach Francescę, która miała łzy wzruszenia w oczach...
Podszedł do niej i otarł łzy, po czym delikatnie pocałował ją w czoło,
a ona się do niego przytuliła.
- Dziadku to była wspaniała historia - odezwał się nastolatek.
- O tak Xavier, masz rację - odezwała się Francesca do wnuka - A twój
dziadek ślicznie ją opowiada.
Wzruszam się za każdy razem, kiedy ją słyszę. - Uśmiechnęła się do
męża, a Marco ją ponownie do siebie przytulił. Szczęśliwi zmarli kilka
lat później w poniedziałek. Marco miał wtedy 81 lat, a Francesca 80.
Zostali pochowani w jednej trumnie, w swoich objęciach, z uśmiechami
na twarzach.

25 lut 2014

OS Zmieniłam się by poznać miłość- wyróżnienie - Karolina Verdas

Pewna szatynka siedziała w sali do tańca, myśląc ile zmieniłoby się w jej życiu, jakby poznała JEGO. Jej rozmyślanie przerwał chłopak szatynki. Nigdy go nie kochała, nigdy nie wierzyła w miłość. Zawsze rozkochiwała w sobie chłopaka, a potem kończył tak jak wszyscy inni, a mianowicie zostawał rzucony. Sprawiało jej to przyjemność. Chłopak podszedł do dziewczyny i pocałował ją w policzek. 
-Hej piękna!
-Cześć Diego.
-Masz ochotę na taniec, musimy przećwiczyć układ na zajęcia?
-Nie dzięki.
-Ej co jest słoneczko?
Usiadł przed nią i przyłożył swoją dłoń do jej dłoni i uśmiechnął się do szatynki.
-Diego, zrywam z tobą!
-I tak mam inną!
Chłopak odszedł, a ona wypełniła pierwszą część planu, aby stać się lepszą osobą. Postanowiła zmienić się na lepsze i poczekać ba NIEGO. Następnym krokiem jej planu była zmiana stylu. Wysłała Lu smsa, następnie do Fran i Cami, tylko nie do Nati, ona była tą "dobrą". Szatynka postanowiła właśnie taką być. Jej przyjaciółki były bardzo zdziwione, ale zaakceptowały to. Dziewczyny poszły po lekcjach do galerii. I oddały się zakupowemu szałowi, ponieważ każda chciała zmienić styl z wyzywającego na normalny. Po długich zakupach postanowiły pójść na wrotki. Kiedy były już na torze każda pojechała na wrotkach w inną stronę. Dziewczyna nie umiała zbytnio jeździć, ledwo co utrzymywała się stojąc. Kiedy już miało się odbyć spotkanie z podłogą, złapał ją zielonooki szatyn o zabójczym uśmiechu. Oboje poczuli motyle w brzuchu. Wpatrywali się w siebie przez długi czas, ale pierwszy odezwał się chłopak.
-Hej nic Ci nie jest?
-Tak...dzięki tobie.
-Jestem Leon, a ty śliczna?
Wtedy poczuła że jej policzki robią się czerwone. Nigdy nie czuła się tak przy żadnym chłopaku. Ledwo co wypowiedziała swoje imię. 
-V...vio..violetta.
Chłopak postawił ją i jeździli rozmawiając i śmiejąc się. Oboje myśleli o tym samym:
On/a jest cudowny/na. Chyba się zakochałem/łam!
Rozmawialiby dłużej lecz musieli już schodzić z toru. Pożegnali się i myśleli, że już nigdy się nie zobaczą. Ale mylili się.
                          ***
Następnego dnia
Na lekcjach szatynka nie mogła się skupić, myślała wciąż o zielonookim, który zawładnął jej sercem, tak, o Leonie.  Po zajęciach jak co miesiąc chodziła z dziewczynami wieczorem na imprezy. Tak było i dziś. Violetta właśnie szykowała się do wyjścia. Założyła obcisłą czarną sukienkę, do tego szpilki i miętową kurtkę dżinsową. Niedługo potem była już w klubie, gdzie przy jednej z kanap czekały na nią dziewczyny. Zdziwiła ją obecność Nati. Do Lu podszedł jakiś chłopak i poprosił ja do tańca. Z innymi dziewczynami było tak samo. Tylko ona siedziała sama. Postanowiła napić się drinka, tak też zrobiła. Wtedy z tłumu wyłonił się ON, w którym się zakochała. Podszedł do niej, rozmawiali, a kiedy puścili wolny kawałek poszli na parkiet. Tańczyli bardzo blisko siebie, oboje chcieli powiedzieć co czują. Leon już miał jej to wyznać, ale stchórzył i zamiast tego powiedział:
-Zakochałaś się kiedyś.
-Zmieniłam się aby poznać miłość. I teraz jestem zakochana.
-Ja tak samo.
Nastała chwila ciszy którą przerwała dziewczyna.
-Kim ona jest?
Spytała lecz potem żałowała tego.
-No więc... Jest szatynką, jest cudowna i wogóle i...
-I?
-I stoi przede mną.
Leon przybliżył się do niej, ona zrobiła to samo po chwili złączyli swoje usta w pocałunku, a cały świat jakby przestał istnieć.
                         ***
2 lata później
Violetta wyszła za Leona za mąż i teraz nosi w brzuchu małego Verdasa. Spodziewają się córeczki, oboje postanowili, że będzie się ona nazywać Leonetta.

21 lut 2014

Wyniki konkursu !

Kochani , jak sam tytuł mówi ogłaszamy wyniki konkursu na OS . No dobrze , na początku bardzo dziękujemy za 7 prac , wszystkie były ciekawe i widać było ,że się postarałyście . One shoty opublikujemy później .
Zaczniemy od wyróżnienia , które leci do .........

Karoline Verdas ! Gratulacje ! One shot ciekawy , ładnie , napisany bardzo nam się podobał , ale trochę za szybko wszystko się stało , ale i tak świetny !  Z kim chcesz dedyk ?

Teraz trzecie miejsce , a zajmuje je Nati Verdas z One shotem o Marcesce . Bardzo fajny pomysł . Spodobał nam się bardzo . Z kim chcesz dedyk i dyplom ?

Drugie miejsce to .................... Klaudia Jagła z pięknym one shotem o leonettcie . Bardzo dobrze napisany .   Z kim chcesz kolaż i dyplom ?

I pierwsze miejsce wędruje do













































Izy Blanco ! Której one-Shot o Leonettcie nas urzekł . Iza napisałaś piękny one-shot !!!!!! A z kim chciałabyś kolaże(2) ?

Pozostałym trzem dziewczynom , dziękujemy za wzięcie udziału w konkusie , napisałyście bardzo ładne one shoty . Piszcie dalej i się nie poddawajcie !

Całujemy mocno :*
J.V i Komarek

18 lut 2014

One Shot

Przeczytajcie notkę od OS jest bardzo ważna !

Piękna blondynka o błyszczących niczym gwiazdy oczach oraz pełnych czerwonych ustach zawsze należała do ludzi szczerych a przy tym inteligentnych. Potrafiła wyrażać się wobec innych szacunkiem i miłością którą obdarzała swoją rodzinę. Jej mama od najmłodszych lat uczyła,że najważniejszą rzeczą w życiu jest miłość,a jeszcze ważniejszą rodzina i wzajemna pomoc. Dziewczyna nie ukrywała podziwu który kierowała wobec swojej rodzicielki,rzadko ją widywała z powodu pracy trwającej całe dnie,w ten sposób zarabiała pieniądze na rodzinę jak i na nastoletnią córkę.Kiedy Smantha posiadała odrobinę czasu wolnego,trafiał on w ręce blondynki. Nastolatka ani razu nie zauważyła iskry zmęczenia u swojej mamy,mając kompletną nieświadomość,że ta chcę ukazać się z jak najsilniejszej strony i nie poddać się braku energii. Ludmiła mocno darzyła Samanthę uczuciem  jakim jest miłość. Każdego dnia wpatrywała się w swoją rodzicielkę i potrafiła wyobrazić sobie najgorsze rzeczy jakie mogą się stać. Obawiała się,że Samantha zawsze będzie tłumić wszystkie uczucia w sobie,co doprowadzi ją do całkowitego wycieńczenia a nawet bliskiej śmierci,nie wspominając już o jej ciągłej bezsenności. Nastąpił kolejny cudowny dzień,szczupłą blondynkę owiniętą w puszystą,jedwabistą kołdrę obudziły promienie słońca wlatujące przez jasnoniebieskie pokojowe okna. Kolorowe promyki zwinnie poruszały się na jej twarzy tworząc swój własny układ taneczny. Lekko uniosła dłonie do swojej gładkiej twarzyczki i delikatnie przetarła brązowe średniej wielkości oczęta swoimi zadbanymi rękoma.Energicznym ruchem zrzuciła z siebie beżową kołdrę w szare wzory i wstając skierowała się do kuchni. Pomieszczenie zawierało bladożółte ściany na których można było zauważyć różnego typu miniaturowe obrazki,okrągły,​biały alarm dymny zawieszony elegancko nad kuchenką oraz zawieszki na których wisiały przyrządy kuchenne takie jak drewniane łyżki i długie ,ostre noże z drewnianymi rączkami. Każdy blat była barwy ciemnego drewna oraz zawierał szuflady. Przy jednym z nich stała jasnoszara lodówka mieszcząca również u góry zamrażarkę. W zlewie natomiast walało się mnóstwo garnków jak i rondelek napełnionych wodą. Nastolatka sięgnęła do górnych drewnianych półek,lecz kiedy ujrzała brak małych śniadaniowych talerzy posmutniała i wyjęła ostatni obiadowy znajdujący się tuż nad miejscem w którym stały małe szklane talerzyki. Położyła owy talerz na blat i rozejrzała się nad sztućcami,blondynce zajęło jedynie kilka minut przygotowanie śniadania a konkretniej dwóch naleśników polanych sosem malinowym z bitą śmietaną.Oczywiście najważniejszy posiłek dnia przygotowała dla Samanthy która jeszcze pogrążała się w krainie snów. Wzięła plastikową tackę wiszącą na jednym z zawiasów niedaleko lodówki i położyła na niej porcelanowy talerz ze śniadaniem,łapią​c za specjalne uchwyty ruszyła wolnym kroczkiem do sypialni Samanthy. Cicho nacisnęła klamkę o kolorze jasnego srebra moherowych drzwi i równie cichutko popchnęła. Będąc w środku sypialni mającej klimat średniowiecza zmieszanego z współczesnością podeszła do łoża rodzicielki,a tackę ostrożnie postawiła na etażerce nocnej. Bez jakichkolwiek wahań ,tak samo jak postawiła tackę,tak samo usiadła na łóżku matki,uważnie się jej przyglądając złapała ją delikatnie za gładką dłoń i kontynuowała wpatrywanie się w tą zmęczoną twarz. Spostrzegła ostro czarne wory pod oczami,rozmazany​ tusz do rzęs na powiekach - Pewnie już zaschnięty - pomyślała,na czole było widoczne tysiąc zmarszczek podkreślających ciągłe zmęczenie kobiety. Twarz która zawsze mimo wszystko była uśmiechnięta,pokazała swoje prawdziwe obliczę. Gdy spała,można było u niej zauważyć nawet najmniejszy szczegół określający jej zmęczenie. Brązowe oczka ciągle patrzyły na tą smętną ,zmęczoną twarz z wyrazem żalu. Blondynka omal nie wydając łzy,pogrążyła się w myślach przymykając oczy. Nie mogła już znieść widoku tej biednej twarzy. Poczuła strzałę w sercu na myśl,że nie wie jak jej pomóc. Gdy lekko otworzyła swe oczęta ujrzała rozszerzające się powieki Samanthy,kiedy kobieta otworzyła oczy,była w nich jedynie pustka. Dopiero teraz,było to widać. Mimo swojego stanu uśmiechnęła się promiennie,nawet nie wiedząc,że córka już rozgryzła jej stan.
 - Witaj skarbie - wypowiedziała patrząc na szczupłą siedemnastolatkę trzymającą ją za dłoń.
- Mamo..Proszę. Nie przemęczaj się już tak. Jeszcze trochę i umrzesz z powodu braku senności. - wydusiła nie omal przez łzy,które starała się odpychać.
- Skarbie. Nie przesadzaj. To tylko lekkie zmęczenie,nic takiego. - Samantha powiedziała tak jakby na prawdę uważała swój stan jako mało krytyczny. Ludmiła nie wiedząc co już robić,próbowała z swoich ostatnich sił przekonać rodzicielkę o jej krytycznym stanie,lecz siły się wyczerpały, a kobieta nie przyjmowała tych słów na poważnie i uważała,że wszystko jest w porządku,nie zdawała sobie sprawy z tego,że tak na prawdę jest już bezsilna.
- No dobrze.. Na etażerce masz śniadanie. Tylko spróbuj mi go nie zjeść,a teraz niestety muszę się przyszykować do szkoły. - westchnęła przytulając się do rodzicielki. Chwilę później znajdowała się na korytarzu, skierowała się w stronę swojej sypialni gdzie miała zamiar się ubrać. Podeszła do szafy i otworzyła ją powolnym,bezsiln​ym ruchem.Wyjęła śliczną niebieską bluzkę w stylu vintage wiązaną z tyłu,a po chwili rażące białym kolorem jeansowe spodnie zwane "rurkami" i czarne niczym smoła baletki. Rzeczy oczywiście rzuciła na łóżku,zamknęła szafę i obróciła się niczym baletnica ściągając z siebie koszulę nocną jak i spodenki. Minutkę później błyszczała przed lustrową szafą w stroju który dodawał jej kobiecości.Potar​gane włosy postanowiła ułożyć na boku dając mocniejszy efekt stylizacji.Po jakimś czasie znajdowała się poza domem,idąc tą samą co zawsze drogą do wielkiego budynku.W pewnej chwili weszła do potężnego budynku szkoły pewnym krokiem,na korytarzu zauważając swoją przyjaciółkę ,podeszła do niej i przywitała się. Natalię znała od urodzenia,zawsze​ mogła się jej wyżalić a ta ją zawsze umiała rozweselić i doradzić. Razem ruszyły w stronę sali muzycznej,gdzie odbyć się miały zajęcia ze śpiewu. Nastolatka je uwielbiała i kochała wszystko co było związane z muzyką. Dzięki tej pasji mogła oderwać się od rzeczywistości. Po chwili zaczęła się lekcja. Blondynka słuchała z wielką uwagą każdego słowa wypowiedzianego przez nauczycielkę. Dziś miały się odbyć pierwsze przesłuchania do przedstawienia "Grease" Angie poświęciła połowę lekcji na wytłumaczeniu uczniom co będzie podczas eliminacji. Pomoc nauczycielki w rozgrzaniu głosów i dodaniu otuch dodała uczniom pewności siebie. Gdy wszystkie zajęcia minęły rozpoczęły się długo wyczekiwane​ przez wszystkich przesłuchania.Dziewczyna usiłowała walczyć z silnymi skrętami żołądka i nagłymi przypływami zimna. Nie potrafiła o niczym myśleć,w głowie tworzył się jej wielki wir braku koncentracji. Natalia jak mogła,ciągle starała się podciągnąć Ludmiłę na duchu,lecz bez żadnych skutków.
Chwilę później do jej uszu dotarł ten głos. Głos wymawiający jej imię. Poczuła teraz szybko dudniące serce i pot spływający po jej twarzy. Odetchnęła ciężko i weszła do średniej wielkości pomieszczenia gdzie siedziało jury.Mężczyzna o średnim wieku rozkazał jej się przedstawić. Z walącym jak lokomotywa sercem powiedziała swoje imię i nazwisko. Po chwili dobiegło pytanie 'Co nam zaprezentujesz?'​. Teraz w duchu podziękowała Angie,która podsunęła jej pomysł z piosenką Algo Se Enciende. Ten tytuł w przeciwieństwie do poprzednich jej zdań wypowiedziała z gracją i pewnością. Kiedy do uszu blondynki dotarła melodia,serce zwolniło swoje bicie. W umyśle roił się wir emocji a ręce ,które do tej pory były zdrętwiałe,ożyły​ wraz z nogami. Kiedyś by przeklęła swoje ciągłe zmiany głosowe,ale nie teraz. Dzięki tym swoim ciągłym 'zmianom' w głosie,obejmował​ on aż pięć oktaw z których jury byli zadowoleni. Cztery minuty minęły niczym strzał z bicza,a siedemnastolatka​ musiała już wychodzić by ustąpić salę innym. Wyszła z pomieszczenia posiadającego panelową podłogę wyglądającego jak drewno z szerokim uśmiechem na twarzy. Przebyła wzrokową wędrówkę w poszukiwaniu Natalii. Wykonała ją przez krótki czas gdyż dziewczyna siedziała wygodnie pod salką. - I jak? - zapytała podchodząc do przyjaciółki,ta jedynie odpowiedziała znanymi słowami - chyba dobrze. W tej chwili nie miała ani ochoty na rozmowę ani na wywiad.Wir myśli powrócił wraz z nagłymi przypływami zimna,lecz nie przejmując się tym zbytnio wyszła z budynku kierując się w stronę domu,z tego całego wiru wyłaniały się drukowane napisy 'M-A-M-A'. Pragnęła zobaczyć jej stan,lepszy bądź gorszy,liczyła na to,że będzie to pierwsze. Przyśpieszyła więc swój chód i w błyskawicznym tempie zaczęła biec.
Gdy dobiegła do domu jej wzrok dostrzegł karetkę. brązowe oczy zrobiły się szklane,do głowy dotarł najczarniejszy scenariusz.Niestety,tym razem prawdziwy. Przez oczy pełne łez zauważyła Samanthę. Tym razem wyglądającą niczym staruszka. Nawet w tej odległości było widać bladą skórę niczym trup,czarne wory pod oczami i jeszcze więcej zaschniętego tuszu zlewającego się z worami ciągnącego aż do ust. Wyglądała koszmarnie,jak duch z najstraszniejsze​go horroru.Twarz blondynki była cała klejąca i mokra od łez,na ostatnich siłach podbiegła bliżej. Kobietę już zapakowano do karetki,a siedemnastolatka​ jedyną czynnością którą mogła zrobić było zapytanie jednego z lekarzy co się stało. I tak zrobiła. Jedyne co usłyszała,to,to,​że muszą ją zawieść do szpitala. Po krótkim dialogu stała na chodniku i patrzyła na jadącą karetkę. Nawet nie miała pojęcia do którego ze szpitali ją zabrali,gdy karetka zniknęła z jej pola widzenia,spuścił​a głowę i upadła. Trzymała się jedynie na kolanach,a ręcę miała położone na chodniku . Nagle poczuła delikatną dłoń na swoim ramieniu i waniliowy zapach perfum który już kiedyś czuła. Odwróciła głowę a jej oczom ukazała się Natalia. Klęczała przy dziewczynie patrząc na nią czekoladowymi oczami. Siedemnastolatka​ natychmiastowo wtuliła się w nią a z oczu wydobyło się jeszcze więcej łez niż przedtem. Przyjaciółka dziewczyny od razu domyśliła się co się wydarzyło. Delikatnie zaczęła gładzić blondynkę po jej długich włosach próbując ją uspokoić.Niestet​y ,ból jaki czuła wtulająca się siedemnastolatka​ najwyraźniej był za silny. Ludmiła wyjawiła przyjaciółce,że musi się dowiedzieć co się stało z Samanthą. Ta tylko oznajmiła,że jej pomoże,również i we wstaniu.Nie tracąc ani chwili dłużej pobiegły truchtem z ostatnich sił,jednak gdy dotarły do pierwszego lepszego szpitala nie było w nim Samanthy,ani jakiś innych cennych informacji które by się przydały dziewczynom.Jednak nie poddając się ,ruszyły dalej. Cały dzień spędziły na odwiedzeniu ponad dziesięciu szpitali,kiedy stwierdziły,że chcą się poddać im oczom ukazał się wielki budynek przypominający bardziej kościół niż szpital,mimo to,weszły tam a okazało się,że to ten właściwy. Po skonsultowaniu się z lekarką która stała z notesem i długopisem w ręce pobiegły do powiedzianej przez nią sali. Lu stanęło serce gdy ujrzała niebieskie i czerwone kable podłączone do Samanthy,białe łóżko,biały stojak z kroplówką i drugi o tym samym kolorze stojak,jednak ten był z krwią w woreczku która pewnie należała do kobiety o bladej skórze. Blondynkę ogarnęły duże mdłości,lecz mimo wszystko podeszła z trudem do białego krzesła i usiadła na nim. Nie pewnie wzięła matkę za bladą dłoń,była ona tak krucha,że miało się wrażenie,jakby w jednej chwili miała zaraz pokruszyć się na milion kawałków. Zaczęła modlitwę o otwarcie oczu Samanthy. Minutę później do uszu siedemnastolatki​ dobiegł okropny jak i głośny dźwięk. Wydał go jeden z aparatów który zaczął pokazywać na monitorze prostą linię. Do pustej ,białej sali wbiegło kilka pielęgniarek wraz z lekarzami,a dziewczynę z prawie nie bijącym sercem wyprosili z sali. Nastolatka doskonale zdawała sobie pojęcie,z tego ,że teraz jej rodzicielka walczy o życie.Krążył w niej teraz niebezpieczny wir emocji,nagle zapomniała o wszystkim. Wszystkim co do tej pory miało dla niej znaczenie,jedyna​ myśl jakiej udało się przetrwać to myśl o matce. Zrezygnowana z tymi samymi mdłościami przez biel obejmującą nawet najmniejszy zakamarek szpitala usiadła na ciemnoniebieskie​ plastikowe krzesło koło jasnoszarych drzwi. - Nareszcie coś nie-białego - pomyślała przy tym ujmując swoją gładką i mokrą twarz w dłonie.Natalia także martwił się o los Samanthy. Ta kobieta która teraz leżała martwo na ohydnie białym łożu była dla niej niczym matka. Pamiętała każdą jej pomoc,wysłuchani​e i radę. W głowie czarnowłosej pojawiło się ogromne współczucie wobec przyjaciółki,ona​ nie mogła stracić matki. W duchu wierzyła,że wszystko się uda i doktorzy ją uratują.Zdążyło minąć dwadzieścia minut a z sali wyszedł lekarz z miną nie do odczytu. Dziewczyna od razu na jego widok zapytała się o swoją rodzicielkę,a doktor odparł jedynie,że jest mu przykro,że zrobili wszystko co w ich mocy,ale niestety nie dokończył,w tym momencie nastolatka wybuchła jednocześnie płaczem i gniewem. Zaczęło się rodzić w niej milion emocji których nie była wstanie opamiętać. Wir myśli przywoływał tysiąc wspomnień,jednak​ teraz w jej oczach było widać wściekłość. Wrzeszczała z powodu bezsilności na doktora - Panu,panu jest przykro? Zawsze tak mówicie a tak na prawdę dla Was jest to na rękę i czujecie ogromną ulgę! - Nie zastanawiając się chwili dłużej wstała i dodała - I do cholery jasnej ,zróbcie coś z tym białym kolorem bo aż rzygać się chce gdy się na to patrzy! - wyrzuciła z siebie ostatnie słowa,po czym nie zważając nawet na Natalię poszła szybkim krokiem tupiąc wyraźnie nogami. Brwi miała zmarszczone a ręce huśtały się do przodu i do tyłu.Jedyne czego teraz potrzebowała to mocne przytulenie się do rodzicielki i opowiedzenie jej wszystkiego.Niestety,ona właśnie ją opuściła. Wbiegła do domu niczym torpeda i nawet nie zauważyła przyjaciółki która biegła za nią w szpitalu,po prostu wrzeszczała byle wrzeszczeć,a z głowy wyleciało jej wszystko,w pewnym momencie już chciała sięgać po ostateczny środek jakim była żyletka,nóż kuchenny cokolwiek ostrego,ale przeszkodziła jej Natalia która mimo wszystko biegła za przyjaciółką całą drogę od szpitala,wytłumaczyła żeby ta nic sobie nie robiła. Dziewczyna pomimo buzujących w niej emocji posłuchała czarnowłosej,ostatecznie usiadła na beżową kanapę i zaczęła patrzeć swoimi pustymi tęczówkami w panelową wyglądającą jak drewno jasną podłogę. Czarnowłosa usiadła koło dziewczyny i zaczęła swoją przemowę tłumiąc w sobie skryte emocje - Lu,nie zadręczaj się. Zamieszkasz na razie u mnie. - blondynka jakby wyrwała się z transu odpowiedziała kierując głowę w jej stronę - Nie. Nie chcę Ci robić kłopotów. - po chwili odpłynęła z powrotem w trans gapiąc się w panelową podłogę. - Nie przerywaj mi. Jesteś moją przyjaciółką i czy tego chcesz czy nie,zamieszkasz u mnie. Nie mam pojęcia jakie rzeczy Ci mogą przyjść do głowy w tym domu,w szczególności,że​ noże są w zasięgu ręki.. - powiedziała stanowczo i o dziwo pewno.Dziewczyna​ nie mogąc podjąć żadnej decyzji zdecydowała się nakrzyczeć na ciemnooką,ale w dobrej chwili się powstrzymała przypominając sobie słowa mamy z dzieciństwa. Teraz tylko popatrzyła na siedemnastolatkę​ tymi pustymi oczami,które były całe klejące od łez.- Nat. Dlaczego? Dlaczego właśnie ona? Przecież.. - wypowiedziała. Czuła ogromne kucie w sercu i pustkę. - Lu.. Nie przewidzisz przyszłości. Samantha już od długiego czasu przecież cierpiała na ciągłe zmęczenie,a teraz gdyby nie odeszła ,nadal by cierpiała. Teraz jest gdzieś tam na górze i stała się twoim aniołem stróżem. - ciemnowłosa usiłowała nadal dojść do rozumu siedemnastolatki,mimo to ta jedynie energicznie wstała i w błyskawicznym tempie pobiegła do pokoju. Słychać było głośny trzask drzwiami. Dziewczyna westchnęła i z rezygnacją opadła na kanapowe poduszki.
Ludmile ciężko przychodziła do głowy myśl z nagłą śmiercią Samanthy. Leżała zwinięta w kłębek na jedwabnej beżowej pościeli w kropki czyniąc ją mokrą łzami. Usłyszała hałaśliwe skrzypnięcie drzwi, nigdy nie skrzypiały. Nawet jej głowa nie drgnęła ku kierunku drzwi a nadal ze skupieniem przyglądała się wnętrzu pokoju. Poczuła dotyk i waniliowy zapach delikatnej ręki spoczywającej na jej blond włosach. Do uszu dotarł głos Natali mówiący o uspokojeniu się. Gdy upłynęło kilka godzin nastolatka z trudem uspokoiła się i zaczęła pakowanie walizki. Każdy zapach, każdy dotyk tego jedwabnego materiału każdego ubrania przypominał najwspanialsze wspomnienia z Samą. Ostatecznie wzięła się w garść i mniej więcej chwilę później zniosła fioletową walizkę w białe kropki na dół, do salonu. Postanowiła nie tracić tej ostatniej szansy wejścia do pokoju Samanthy, znaczy byłego pokoju Samanthy, i to zrobiła. Weszła do niego. Na drewnianej etażerce dostrzegła tackę, którą rano przyniosła. Delikatnie usiadła na tym wielkim łożu i zaczęła gładzić je dłonią. Jedwab. Kochała ten dotyk tego materiału i teraz już wie dlaczego, przecież zawsze jej mówiono i uważano, że jest bardziej podobna do matki niż do ojca. Więc dlaczego miłości do jedwabiu nie mogła odziedziczyć akurat po Samanthcie? W powietrzu czuła słodki woń perfum należących do zmarłej właścicielki pokoju. Poczuła ten znany jej mokry, cieniutki strumyczek spływający z oka po policzku. Wstała podchodząc do szaro-białej szafy, odchyliła duże drzwi i ujrzała tonę ubrań jak i kilka średnich kartonów położonych koło wyjściowych czarnych zamszowych butów. Zaczęła uważnie przeglądać każdą rzecz. Wspomnienia z jej pokoju wróciły, znowu przypominała powoli sobie te wszystkie piękne chwilę, dzieciństwo... W końcu ostatecznie postanawiając wyszła. Stała za drzwiami i ostatni raz odwróciła się za siebie po to by spojrzeć na pomieszczenie. Mimo, że baleriny które nosiła nie posiadały żadnych obcasów i tak ich podeszwa stukała hałaśliwie o każdy stopień schodów. Natalia na nią czekała oparta o długą kanapę stojącą na środku salonu. Walizka w tym czasie znajdowała się przy drzwiach wejściowych które otworzyła Natalia widząc bezsilność mięśni dziewczyny która zamiast na jednej ręce ciągnąć walizkę musiała ciągnąć dwoma. Drzwi z powodu zabezpieczeń również nie były lekkie do utrzymania otwarte. Na szczęście, dziewczyny poradziły sobie i wkrótce znajdowały się za stabilnymi ciężkimi frontowymi drzwiami.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani ! Z tej strony Jola , jak wiecie dzisiaj miały być wyniki konkursu na OS . Niestety nie będzie ich ponieważ nie mam na razie kontaktu z Anią , lecz nie martwcie się nie długo na pewno się pojawią . Bardzo dziękujemy za każdą pracę , a było ich aż 7 . Dziękujemy za nie . A co do tego one shot'a to jest to rekompensata ,za to ,że nie ma rozdziału i za to że nie ma wyników konkursu. Mam nadzieję ,że się wam podobał , czekam na komki . Ten OS jest dedykowany moim dwóm ciotom :ukochanej , porąbanej Nicki kocham cię cioto  <3333 i  mojej , kochanej Izie Blanco <3333333 kocham cię żelku :*
Całuję mocno wszystkich :*
J.V

8 lut 2014

Wywiad z xAdusiax

Witajcie ! Z tej strony Jola :* . W tym poście udostępnię wam wywiad który przeprowadziłam z Adą z boskiego bloga : http://newstoryaboutleonetta.blogspot.com/ . Dodałabym go jutro , ale że moja ukochana jęczybuła Nicki  męczyła mnie ,żebym go wstawiła , więc oto jestem XD.  A oto on :

Ja: Co cię zainspirowało do założenia bloga ?

Ada : Wiele rzeczy w sumie. Pamiętam jak to wszystko się zaczęło. Wpisałam w wyszukiwarkę google Violetta 3 i wtedy wyskoczył mi link do jakiegoś bloga. Postanowiłam, że wejdę i sprawdzę co to jest. Tam było opowiadanie o Leonettcie, które składało się z jakiś 11 rozdziałów, ale naprawdę bardzo mi się spodobało! Kiedy skończyłam czytać wpadłam w taki trans. Zaczęłam wpisywać różne hasła, aby zacząć czytać coś kolejnego... Uzależniłam się nawet od tego. Miałam szczęście, że to wszystko się działo w wakacje... Co zainspirowało mnie do założenia bloga? Zapewne te blogi, które czytałam no i również moje szalone pomysły. Na początku się wahałam, czy to dobry pomysł, czy też nie, ale ostatecznie w końcu zaryzykowałam.

J: Rozumiem . A co czułaś kiedy ujrzałaś pierwszy komentarz na blogu ?

A: Przede wszystkim szczęście. Nie mogłam uwierzyć w to, że komuś spodobało się to co napisałam. Kiedy zakładałam bloga, to zadawałam sobie pytanie: Kto to będzie czytać? Przecież to jest beznadziejne!

J: Teraz masz prawie dwieście tysięcy wyświetleń i 124 obserwatorów powiedz jakie to uczucie ?

A: Widząc to, ile ludzi mnie czyta.. Niesamowite. Wiadomo, żeby osiągnąć taki sukces trzeba było poświęcić dość dużo czasu, ale teraz widzę, że warto było. Każdy czytelnik jest dla mnie bardzo ważny.

J: Skąd bierzesz inspiracje na takie fantastyczne rozdziały ?

A: Fantastyczne? Ja tak nie twierdzę.. Różnie to bywa. Dość często moja wyobraźnia podsuwa mi pomysły, czasem książki, filmy, seriale.. Różnie to bywa. Przeważnie to moja wyobraźnia.

J: Myślałaś kiedyś żeby zawiesić lub usunąć swojego bloga ?

A: Usunąć nie, ale zawiesić tak... Miałam problemy z ocenami i musiałam je poprawić. Teraz nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Mam zamiar pisać i pisać.

J: Kto z twojego otoczenia wie ,że piszesz opowiadanie ?(pytanie od czytelnika)

A: Moja koleżanka i tyle... Nie widzę potrzeby, aby to ogłaszać.

J: Czytasz blogi z opowiadaniami ?

A: Oczywiście, uwielbiam to robić!

J: A masz ulubione opowiadanie ?

A: Mam mnóstwo.. Trudno byłoby wymienić jeden blog.

J: Twój ulubiony wykonawca (muzyczny) ?

A: Mam zmienny styl. Nie potrafię powiedzieć: O! To jest to! Kocham ją/go/ich. Mam przejściowe fazy. Teraz bardziej polubiłam One Republic.

J: Czy jest coś co chciałabyś zmienić w swoim pisaniu ?

A: Tak. Robię czasami błędy stylistyczne. Moja nauczycielka od polskiego powiedziała mi, że muszę poprawić styl, więc staram się temu zapobiec

J: Twój ulubiony kolor ?

A: Hmm.. Chyba niebieski.

J: Jakie są twoje zainteresowania ?

A: Sport, moda oraz muzyka.

J: Co lubisz robić w wolnym czasie ?

A: Pisać nowe rozdziały. To jest dla mnie sposób na odpoczynek.

J: Twoje największe marzenie ?

A: Oj, dużo mam marzeń. A jakie największe? Sama nie wiem, trudny wybór.

J: Twój ulubiony aktor i aktorka ?

A: Aktor? Dużo by się ich znalazło.. Josh Hutcherson, Brad Pitt, Johnny Deep, Ed Westwick, Jorge Blanco, Bradley Cooper... Tyle co teraz pamiętam. A z aktorek, to Jennifer Lawrence, Elizabeth Banks, Leighton Meester... Tyle co pamiętam.

J: Ulubiony film ?

A: Poradnik pozytywnego myślenia, Igrzyska Śmierci (obie części), Shrek (wszystkie części) i to chyba tyle. Mam inne filmy, które lubię oglądać, lecz to nie jest już to samo.

J: Kim chciałabyś być w przyszłości ?

A: Na pewno nic związanego z przedmiotami ścisłymi! Może to głupie, ale od dziecka zawsze chciałam zostać prawnikiem.

J: Ja też zawsze chciałam nim być .Jakie by były twoje trzy życzenia gdybyś złapała złotą rybkę ?

A: Nigdy o tym nie myślałam... Dla mnie najważniejsze jest zdrowie, rodzina oraz szkoła (a w przyszłości praca).

J: Czym kierujesz się w życiu ?

A: Sercem i Rozumem

J: Jakie książki czytasz najczęściej ?

A: Różnie... Najczęściej to literatura współczesna.

J: Twój ulubiony paring (z Violetty) ?

A: Leonetta. Uwielbiam ich.

J: Jaki jest twój ulubiony przedmiot szkolny ?

A: Zdecydowanie WOS

J: Co radziłabyś wszystkim bloggerom z opowiadaniami ?

A: Nigdy nie poddawać się i iść przed siebie. Początki we wszystkim bywają bardzo trudne. Trzeba poświęcić wiele czasu, aby nadać swojemu blogowi to coś od siebie aby innych przyciągało. Moja rada? To przede wszystkim wiara. Wiara w to co robimy. Bądźmy z tego dumni umieszczając nasze kolejne posty. Nigdy, ale to prze nigdy nie poddawajmy się. Starajmy się być kreatywni i przede wszystkim nie kopiować od innych. Kopiowanie to coś najgorszego.. Nie masz pomysłu? Nie pisz przez jakiś czas. Poczekaj na wenę, która z pewnością Cię odwiedzi.

J: Dziękuję bardzo za wywiad i mam nadzieję ,że nie zanudziłam cię pytaniami

A: Proszę :) I nie martw się, nie zanudziłaś mnie, było bardzo fajnie

I oto koniec ! Mam nadzieję ,że spodobał się wam . Mi osobiście się podoba . Czekam na wasze opinie
Całuję :*
J.V

3 lut 2014

Wywiady ;)

Kochani parafianie ! 
No więc tak chcę wam powiedzieć co ostatnio narodziło się w moim durnym móżdżku wielkości orzeszka XD . Wczoraj o godzinie 22:32 narodził się pomysł ,żeby przeprowadzić wywiady z ,,znanym" pisarkami blogów z opowiadaniami. Postanowiłam ,że przybliżę wam ich osoby . Wybrałam kilka z nich : 

xAdusiax z mojego ukochanego bloga : http://newstoryaboutleonetta.blogspot.com/ (potwierdzone)

Alex Thirwall z bloga którego również kocham : http://story-violetta.blogspot.com/ (potwierdzone)

Nickol Verdas z wspaniałego bloga : http://leonettaopowiadanie.blogspot.com/ (potwierdzone)

Xenia Verdas posiadająca wspaniały dar : http://ludmila-i-federico-forever.blogspot.com/ (czekam na odpowiedź)

Nath z boskiego bloga : http://leonettax.blogspot.com/ (czekam na odpowiedź )

Jeżeli chcielibyście jeszcze jakąś osobę piszcie w komentarzach  pod tym postem ;) Lub na priv : jolajanas58@gmail.com
GG : 49315711
A jeżeli macie jakieś specjalne pytania do nich to też w komach lub na priv który jest podany wyżej ;)

Przypominam także o konkursie na One-Parta !!! Data do 18 lutego . 

Całuję was mocno 
J.V 





Obserwatorzy